KOŃ
Koniu, świątynio brązowego piękna
Słońcem i wiatrem, kwieciem łąk rzeźbiony
Gwiazdy zdejmują z twoich kopyt pęta
Którymi sidlić chce cię świat szalony
Lecz ty na zawsze wolnym pozostaniesz
Wolność w wewnętrzny błękit twój wpisana
Żadna zewnętrzna siła cię nie złamie
Ty nie wiesz, co to jest: być pokonanym
Marzenia jezior w twych wilgotnych oczach
Które jak grzywa są przez wiatr rozwiane
Gdy skubiesz trawę, cisza w nich się toczy
W promieniach brzasku brodząc po kolana
Ty, który gardzisz batem i wędzidłem
Któremu obca przemoc i ostrogi
Aniołem stróżem zawsze jesteś przy mnie
Nie, to nie my, tyś pierwszy jest po Bogu.
Jan Sabiniarz
Jan Sabiniarz
Piękny wiersz i piękne stworzenia... Pozdrawiam serdecznie, Janie i nutkę zostawiam... :)
OdpowiedzUsuńhttps://youtu.be/vzu96Qtivyg
Poruszająca jest "Nutka", którą dodałaś, Moniko...
UsuńDziękuję. Zza okna pozdrawia Ciebie przeuroczy zachód słońca... :)
PS
OdpowiedzUsuńDodałam translatora do Twojego bloga, by i cudzoziemcy mieli szansę podziwiać jego zawartość...:)
U góry prawej kolumny.
Jesteś Niezwykła, o wszystkim, co dobre i pożyteczne pomyślisz... :)
UsuńJanie...takie wychowanie... ;)...:)
OdpowiedzUsuń