niedziela, 15 września 2019

SŁOŃCE, KSIĘŻYC I JA

Poszliśmy w trójkę do gospody
Słońce, Księżyc i ja
Na małą szklankę lecz nie wody
W rogu pianista grał

Dobrze nam było we trzech razem
Każdy z nas sekret miał
Nie żywił do nas nikt urazy
Gdy barman przy nas stał

Wraz z nami sączył naleweczkę
I dobry humor miał
Ktoś inny spijał piwo z beczki
Przy barze obok stał

Lecz nikt się nie chciał ubzdryngolić
Bo wiedział, co to - kac
Jak sączyć, dobrze, to powoli
Niż potem chwiejnie stać

Przez chwilę było tak lirycznie
Cisza zapadła w krąg
Nagle wymowna pora milczeń
Siostrzana chwili dłoń

Coś w środku się rozszczebiotało
Ale to nie był ptak
Najtkliwsze struny w duszy grały
Dawały z głębi znak

Nawet pianista zamilkł w kącie
Oczy mu zaszły mgłami
Wsłuchał się w księżyc, potem w słońce
W tę ciszę między nami

Nic się nie stało, niby nic
Zrobiło się inaczej
Na kuflu piwa złote łzy
Słoneczko, czemu płaczesz

Księżyc chusteczką otarł łzy
Wzruszone i rzęsiste
Zgasły, jak gasną nocy skry
I w sercu znów tak czysto -

6 maja 2018

Jan Sabiniarz

Beethoven ~ Sonata Claro de Luna + 300 Pinturas

W JESIENNYM ZAMYŚLENIU

Słuchają ciebie trawy i kamienie
I tylko człowiek odnaleźć się nie może
Który dla siebie ciągle jest brzemieniem
Po zła spirali bezustannie krąży

Z zamysłem Stwórcy gubiąc się rozmija
Ślad jego znaczą krwawych ran pożogi
Z wierzchu pozornie tylko się rozwija
Ślepe i kręte są wciąż jego drogi

Skalne przepaście piszą jego prawa
Dla których szyldem pseudo-sprawiedliwość
Cud życia dla nich - gwałtem i zabawą
Choć na ich ustach wisi słowo - miłość

W każde ich słowo wszyte wiele znaczeń
Kluczy, tumani, z prawdą się rozmija
Że tak być musi - sobie lud tłumaczy
I tak, od środka, jego przyszłość gnije

Hańbią go zdrady zakłamane media
Chyłkiem budują dwie rzeczywistości
Za judaszowy pieniądz dziś gotowe sprzedać
Szatę, o którą już rzucano kości

Prawd fundamenty schodzą do podziemia
By tam ocalać skarby serc szlachetne
Gdzie świecą cienie zagubionych plemion
I ich marzenia - chore na bezdzietność

15 września 2019            Jan Sabiniarz

piątek, 13 września 2019

Salmo 23 - Canto gregoriano


DROGI ŻYCIA

Życie płonną jest wędrówką
Lecz nieznane są jej drogi
Wciąż przed siebie, nigdy w kółko
Rzeką światła topiąc lody

Choć horyzont  się oddala
Nad nim cichych gwiazd milczenie
Trzeba piękno to ocalać
W którym Stwórcy lśnią promienie

Przez pustkowia i zakręty
Poprzez piaski i kamienie
Zachowywać to, co święte
Co nie dławi nas swym cieniem

W błękit wznoszą się skowronki
Wiosną kwitnie gaj dębowy
Ciszy serca nic nie mąci
Trzciny dumnie wznoszą głowy

Więc usiądźmy na kamieniu
W którym drzemie ciepło lata
Sobą, wzajem, przemienieni
Idźmy, choćby na skraj świata

Poprzez oczu twych zwierciadła
Poprzez ptaków chwil kwilenie
Białą różą na mokradłach
Noc się w brzasku zakorzenia

Niechaj mrok księżycem świeci
Który się z uśmiechem skrada
A dzień - jaki - ty wiesz przecież
Myślą w sercu szuka rady

13 września 2019    Jan Sabiniarz






wtorek, 3 września 2019

Eva Cassidy - Autumn Leaves


PROMIENIEM CISZY

Utraci sens, kto nie uskrzydla ciszy
Cisza tłem nie jest - ale słowem Boga
Który tu dla nas, nie dla siebie, przyszedł
Promieniem ciszy wstąpił w domu progi

Śpiewają jemu zioła i kamienie
Cieniste drzewa oraz leśne wrzosy
Przybądź tu ciszo, okryj mnie swym cieniem
A ja za tobą pójdę, za twym głosem

W lusterku ciszy dusza się przegląda
Czytam w niej kontur boskiej twarzy
Lśni w niej kwietniowa i wrześniowa łąka
I śpiewny strumyk, który latem gwarzy

W ciszy kolory wszystkich pór się mienią
Ale musiały minąć długie lata
Żebym połączyć umiał niebo z ziemią
W gałęzie brzozy serce świata wplatać

Choć jeszcze zieleń - już w niej wiew jesieni
W rosie ogrodu świeci promyk złoty
Powracam światłem brzasku do korzeni
Wczepiony nocą w czułych gwiazd oploty

3 września 2019                Jan Sabiniarz




SKRZYDŁEM  DOLIN

Prowadzisz jasną oraz prawą drogą
Poza nią - ciemne i zdradliwe chaszcze
Wolni ku sobie oraz wierni Bogu
Który, nie z góry, z nas pomiędzy patrzy

Niechaj ku życiu wiedzie uczuć siła
Czystością źródeł oraz skrzydłem dolin
Budowla świata wciąż się nie skończyła
Wczoraj i dzisiaj wznosi je - pospołu

Odrzućmy klatki i spętane skrzydła
Wszak naszym domem - błękit przeźroczysty
W którym raz w roku Gwiazda Święta miga
Pod którą zorze oraz serce czyste

Nad drzew wierzchołki wznoszą nas marzenia
Słowa kryniczne wiekuistej ciszy
Które są światłem, Bóg je rozpromienia
W duszy je sieje, by je człowiek słyszał

Życie się dzieje w pięknie polnej róży
To dla niej ścieżki i kwitnące pola
Gdzie kłosy makom oraz chabrom służą
I wiatr obłokiem ponad wodą stoi

3 września 2019           Jan Sabiniarz

Kamakura – Der Schaminische Schöpfergeist – Epic Meditation Music by Cha...

Grzegorz BRAUN - Korona Królestwa Polskiego | cz.1