poniedziałek, 30 września 2019
niedziela, 29 września 2019
czwartek, 26 września 2019
środa, 25 września 2019
środa, 18 września 2019
wtorek, 17 września 2019
niedziela, 15 września 2019
SŁOŃCE, KSIĘŻYC I JA
Poszliśmy w trójkę do gospody
Słońce, Księżyc i ja
Na małą szklankę lecz nie wody
W rogu pianista grał
Dobrze nam było we trzech razem
Każdy z nas sekret miał
Nie żywił do nas nikt urazy
Gdy barman przy nas stał
Wraz z nami sączył naleweczkę
I dobry humor miał
Ktoś inny spijał piwo z beczki
Przy barze obok stał
Lecz nikt się nie chciał ubzdryngolić
Bo wiedział, co to - kac
Jak sączyć, dobrze, to powoli
Niż potem chwiejnie stać
Przez chwilę było tak lirycznie
Cisza zapadła w krąg
Nagle wymowna pora milczeń
Siostrzana chwili dłoń
Coś w środku się rozszczebiotało
Ale to nie był ptak
Najtkliwsze struny w duszy grały
Dawały z głębi znak
Nawet pianista zamilkł w kącie
Oczy mu zaszły mgłami
Wsłuchał się w księżyc, potem w słońce
W tę ciszę między nami
Nic się nie stało, niby nic
Zrobiło się inaczej
Na kuflu piwa złote łzy
Słoneczko, czemu płaczesz
Księżyc chusteczką otarł łzy
Wzruszone i rzęsiste
Zgasły, jak gasną nocy skry
I w sercu znów tak czysto -
6 maja 2018
Jan Sabiniarz
Poszliśmy w trójkę do gospody
Słońce, Księżyc i ja
Na małą szklankę lecz nie wody
W rogu pianista grał
Dobrze nam było we trzech razem
Każdy z nas sekret miał
Nie żywił do nas nikt urazy
Gdy barman przy nas stał
Wraz z nami sączył naleweczkę
I dobry humor miał
Ktoś inny spijał piwo z beczki
Przy barze obok stał
Lecz nikt się nie chciał ubzdryngolić
Bo wiedział, co to - kac
Jak sączyć, dobrze, to powoli
Niż potem chwiejnie stać
Przez chwilę było tak lirycznie
Cisza zapadła w krąg
Nagle wymowna pora milczeń
Siostrzana chwili dłoń
Coś w środku się rozszczebiotało
Ale to nie był ptak
Najtkliwsze struny w duszy grały
Dawały z głębi znak
Nawet pianista zamilkł w kącie
Oczy mu zaszły mgłami
Wsłuchał się w księżyc, potem w słońce
W tę ciszę między nami
Nic się nie stało, niby nic
Zrobiło się inaczej
Na kuflu piwa złote łzy
Słoneczko, czemu płaczesz
Księżyc chusteczką otarł łzy
Wzruszone i rzęsiste
Zgasły, jak gasną nocy skry
I w sercu znów tak czysto -
6 maja 2018
Jan Sabiniarz
W
JESIENNYM ZAMYŚLENIU
Słuchają ciebie trawy i kamienie
I tylko człowiek odnaleźć się nie może
Który dla siebie ciągle jest brzemieniem
Po zła spirali bezustannie krąży
Z zamysłem Stwórcy gubiąc się rozmija
Ślad jego znaczą krwawych ran pożogi
Z wierzchu pozornie tylko się rozwija
Ślepe i kręte są wciąż jego drogi
Skalne przepaście piszą jego prawa
Dla których szyldem pseudo-sprawiedliwość
Cud życia dla nich - gwałtem i zabawą
Choć na ich ustach wisi słowo - miłość
W każde ich słowo wszyte wiele znaczeń
Kluczy, tumani, z prawdą się rozmija
Że tak być musi - sobie lud tłumaczy
I tak, od środka, jego przyszłość gnije
Hańbią go zdrady zakłamane media
Chyłkiem budują dwie rzeczywistości
Za judaszowy pieniądz dziś gotowe sprzedać
Szatę, o którą już rzucano kości
Prawd fundamenty schodzą do podziemia
By tam ocalać skarby serc szlachetne
Gdzie świecą cienie zagubionych plemion
I ich marzenia - chore na bezdzietność
15 września 2019 Jan Sabiniarz
Słuchają ciebie trawy i kamienie
I tylko człowiek odnaleźć się nie może
Który dla siebie ciągle jest brzemieniem
Po zła spirali bezustannie krąży
Z zamysłem Stwórcy gubiąc się rozmija
Ślad jego znaczą krwawych ran pożogi
Z wierzchu pozornie tylko się rozwija
Ślepe i kręte są wciąż jego drogi
Skalne przepaście piszą jego prawa
Dla których szyldem pseudo-sprawiedliwość
Cud życia dla nich - gwałtem i zabawą
Choć na ich ustach wisi słowo - miłość
W każde ich słowo wszyte wiele znaczeń
Kluczy, tumani, z prawdą się rozmija
Że tak być musi - sobie lud tłumaczy
I tak, od środka, jego przyszłość gnije
Hańbią go zdrady zakłamane media
Chyłkiem budują dwie rzeczywistości
Za judaszowy pieniądz dziś gotowe sprzedać
Szatę, o którą już rzucano kości
Prawd fundamenty schodzą do podziemia
By tam ocalać skarby serc szlachetne
Gdzie świecą cienie zagubionych plemion
I ich marzenia - chore na bezdzietność
15 września 2019 Jan Sabiniarz
sobota, 14 września 2019
piątek, 13 września 2019
DROGI ŻYCIA
Życie płonną jest wędrówką
Lecz nieznane są jej drogi
Wciąż przed siebie, nigdy w kółko
Rzeką światła topiąc lody
Choć horyzont się oddala
Nad nim cichych gwiazd milczenie
Trzeba piękno to ocalać
W którym Stwórcy lśnią promienie
Przez pustkowia i zakręty
Poprzez piaski i kamienie
Zachowywać to, co święte
Co nie dławi nas swym cieniem
W błękit wznoszą się skowronki
Wiosną kwitnie gaj dębowy
Ciszy serca nic nie mąci
Trzciny dumnie wznoszą głowy
Więc usiądźmy na kamieniu
W którym drzemie ciepło lata
Sobą, wzajem, przemienieni
Idźmy, choćby na skraj świata
Poprzez oczu twych zwierciadła
Poprzez ptaków chwil kwilenie
Białą różą na mokradłach
Noc się w brzasku zakorzenia
Niechaj mrok księżycem świeci
Który się z uśmiechem skrada
A dzień - jaki - ty wiesz przecież
Myślą w sercu szuka rady
13 września 2019 Jan Sabiniarz
Życie płonną jest wędrówką
Lecz nieznane są jej drogi
Wciąż przed siebie, nigdy w kółko
Rzeką światła topiąc lody
Choć horyzont się oddala
Nad nim cichych gwiazd milczenie
Trzeba piękno to ocalać
W którym Stwórcy lśnią promienie
Przez pustkowia i zakręty
Poprzez piaski i kamienie
Zachowywać to, co święte
Co nie dławi nas swym cieniem
W błękit wznoszą się skowronki
Wiosną kwitnie gaj dębowy
Ciszy serca nic nie mąci
Trzciny dumnie wznoszą głowy
Więc usiądźmy na kamieniu
W którym drzemie ciepło lata
Sobą, wzajem, przemienieni
Idźmy, choćby na skraj świata
Poprzez oczu twych zwierciadła
Poprzez ptaków chwil kwilenie
Białą różą na mokradłach
Noc się w brzasku zakorzenia
Niechaj mrok księżycem świeci
Który się z uśmiechem skrada
A dzień - jaki - ty wiesz przecież
Myślą w sercu szuka rady
13 września 2019 Jan Sabiniarz
wtorek, 10 września 2019
sobota, 7 września 2019
piątek, 6 września 2019
środa, 4 września 2019
wtorek, 3 września 2019
PROMIENIEM CISZY
Utraci sens, kto nie uskrzydla ciszy
Cisza tłem nie jest - ale słowem Boga
Który tu dla nas, nie dla siebie, przyszedł
Promieniem ciszy wstąpił w domu progi
Śpiewają jemu zioła i kamienie
Cieniste drzewa oraz leśne wrzosy
Przybądź tu ciszo, okryj mnie swym cieniem
A ja za tobą pójdę, za twym głosem
W lusterku ciszy dusza się przegląda
Czytam w niej kontur boskiej twarzy
Lśni w niej kwietniowa i wrześniowa łąka
I śpiewny strumyk, który latem gwarzy
W ciszy kolory wszystkich pór się mienią
Ale musiały minąć długie lata
Żebym połączyć umiał niebo z ziemią
W gałęzie brzozy serce świata wplatać
Choć jeszcze zieleń - już w niej wiew jesieni
W rosie ogrodu świeci promyk złoty
Powracam światłem brzasku do korzeni
Wczepiony nocą w czułych gwiazd oploty
3 września 2019 Jan Sabiniarz
Utraci sens, kto nie uskrzydla ciszy
Cisza tłem nie jest - ale słowem Boga
Który tu dla nas, nie dla siebie, przyszedł
Promieniem ciszy wstąpił w domu progi
Śpiewają jemu zioła i kamienie
Cieniste drzewa oraz leśne wrzosy
Przybądź tu ciszo, okryj mnie swym cieniem
A ja za tobą pójdę, za twym głosem
W lusterku ciszy dusza się przegląda
Czytam w niej kontur boskiej twarzy
Lśni w niej kwietniowa i wrześniowa łąka
I śpiewny strumyk, który latem gwarzy
W ciszy kolory wszystkich pór się mienią
Ale musiały minąć długie lata
Żebym połączyć umiał niebo z ziemią
W gałęzie brzozy serce świata wplatać
Choć jeszcze zieleń - już w niej wiew jesieni
W rosie ogrodu świeci promyk złoty
Powracam światłem brzasku do korzeni
Wczepiony nocą w czułych gwiazd oploty
3 września 2019 Jan Sabiniarz
SKRZYDŁEM DOLIN
Prowadzisz jasną oraz prawą drogą
Poza nią - ciemne i zdradliwe chaszcze
Wolni ku sobie oraz wierni Bogu
Który, nie z góry, z nas pomiędzy patrzy
Niechaj ku życiu wiedzie uczuć siła
Czystością źródeł oraz skrzydłem dolin
Budowla świata wciąż się nie skończyła
Wczoraj i dzisiaj wznosi je - pospołu
Odrzućmy klatki i spętane skrzydła
Wszak naszym domem - błękit przeźroczysty
W którym raz w roku Gwiazda Święta miga
Pod którą zorze oraz serce czyste
Nad drzew wierzchołki wznoszą nas marzenia
Słowa kryniczne wiekuistej ciszy
Które są światłem, Bóg je rozpromienia
W duszy je sieje, by je człowiek słyszał
Życie się dzieje w pięknie polnej róży
To dla niej ścieżki i kwitnące pola
Gdzie kłosy makom oraz chabrom służą
I wiatr obłokiem ponad wodą stoi
3 września 2019 Jan Sabiniarz
Prowadzisz jasną oraz prawą drogą
Poza nią - ciemne i zdradliwe chaszcze
Wolni ku sobie oraz wierni Bogu
Który, nie z góry, z nas pomiędzy patrzy
Niechaj ku życiu wiedzie uczuć siła
Czystością źródeł oraz skrzydłem dolin
Budowla świata wciąż się nie skończyła
Wczoraj i dzisiaj wznosi je - pospołu
Odrzućmy klatki i spętane skrzydła
Wszak naszym domem - błękit przeźroczysty
W którym raz w roku Gwiazda Święta miga
Pod którą zorze oraz serce czyste
Nad drzew wierzchołki wznoszą nas marzenia
Słowa kryniczne wiekuistej ciszy
Które są światłem, Bóg je rozpromienia
W duszy je sieje, by je człowiek słyszał
Życie się dzieje w pięknie polnej róży
To dla niej ścieżki i kwitnące pola
Gdzie kłosy makom oraz chabrom służą
I wiatr obłokiem ponad wodą stoi
3 września 2019 Jan Sabiniarz
poniedziałek, 2 września 2019
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)