poniedziałek, 23 grudnia 2019
niedziela, 22 grudnia 2019
niedziela, 15 grudnia 2019
czwartek, 12 grudnia 2019
środa, 11 grudnia 2019
wtorek, 10 grudnia 2019
DZIECI
WIELKIEJ CISZY
Jesteśmy dziećmi Wielkiej Ciszy
Obumieramy w zgiełku spraw
Niezdolni wzajem siebie słyszeć
Z jakim spokojem szumi las -
Nad nim księżyca lśnią promienie
U dołu rzeka, pierwszy śnieg
Który krajobraz w biel przemienia
W dali kościółka dzwonny śpiew
To już się dzieje, już się staje
Niebieska światłość w śniegu skrzy
Chwila wieczności wstrząśnie krajem
Jest coraz bliżej, liczy dni
Złączy opłatkiem i kolędą
Jakby osobne światy dwa
Nie pozbawione ludzkich błędów
W najmniejszym to, co wielkie, trwa
Chwila, gdy Ziemia ma coś z nieba
Wiedzie do niego tyle dróg
Którego Wielka Cisza strzeże
W jej blasku Dziecię ześle Bóg
10 grudnia 2019 Jan Sabiniarz
Ze zbioru WIGILIE POLSKIE
Jesteśmy dziećmi Wielkiej Ciszy
Obumieramy w zgiełku spraw
Niezdolni wzajem siebie słyszeć
Z jakim spokojem szumi las -
Nad nim księżyca lśnią promienie
U dołu rzeka, pierwszy śnieg
Który krajobraz w biel przemienia
W dali kościółka dzwonny śpiew
To już się dzieje, już się staje
Niebieska światłość w śniegu skrzy
Chwila wieczności wstrząśnie krajem
Jest coraz bliżej, liczy dni
Złączy opłatkiem i kolędą
Jakby osobne światy dwa
Nie pozbawione ludzkich błędów
W najmniejszym to, co wielkie, trwa
Chwila, gdy Ziemia ma coś z nieba
Wiedzie do niego tyle dróg
Którego Wielka Cisza strzeże
W jej blasku Dziecię ześle Bóg
10 grudnia 2019 Jan Sabiniarz
Ze zbioru WIGILIE POLSKIE
poniedziałek, 9 grudnia 2019
ZIARNO ŚWITU
Czas nasz się kończy wielką ciszą
Którą rozjaśnia światło boże
Nad nami gwiazd miliardy wiszą
Zielonej Ziemi cierpki orzech
Świętość pustelni i klasztorów
Z wolna zatraca się wśród zgiełku
Pustka wyzwala w nas upiory
Zanika słów pierwotne piękno
W gąszczu zdradzanych prawd i pojęć
Gubi się ostateczne światło
W przestrzeń chaosu, niepokoju
Wdziera się mrok promieni zgasłych
Nie miej mi za złe, że tak widzę
Nadchodzi czas apokalipsy
Olśniony pięknem, Ziemi cudem
Bolesną jej odczuwam przyszłość
Jawi się nam - bez deszczu - potop
Rozrasta nowa Wieża Babel
Najświętsza Gwiazda ze łzą w oku
Chce szczepić w duszach boży pokój
W duszach, co gasną wśród błyskotek
I więdną niby kwiat bez słońca
Z dnia na dzień niby staw zarosły
Lawiny zła nie widać końca
Świat chce do siebie wrócić cudem
By w głębi szukać ocalenia
Wyzbyty mani, klątw i złudzeń
Z nasiona w drzewo się przemieniać
Jest jeszcze wiara i nadzieja
I miłość, która źródłem życia
- Ostatnie drogi ocalenia
Niosących nocą ziarno świtu
9 grudnia 2019 Jan Sabiniarz
Ze zbioru WIGILIE POLSKIE
Czas nasz się kończy wielką ciszą
Którą rozjaśnia światło boże
Nad nami gwiazd miliardy wiszą
Zielonej Ziemi cierpki orzech
Świętość pustelni i klasztorów
Z wolna zatraca się wśród zgiełku
Pustka wyzwala w nas upiory
Zanika słów pierwotne piękno
W gąszczu zdradzanych prawd i pojęć
Gubi się ostateczne światło
W przestrzeń chaosu, niepokoju
Wdziera się mrok promieni zgasłych
Nie miej mi za złe, że tak widzę
Nadchodzi czas apokalipsy
Olśniony pięknem, Ziemi cudem
Bolesną jej odczuwam przyszłość
Jawi się nam - bez deszczu - potop
Rozrasta nowa Wieża Babel
Najświętsza Gwiazda ze łzą w oku
Chce szczepić w duszach boży pokój
W duszach, co gasną wśród błyskotek
I więdną niby kwiat bez słońca
Z dnia na dzień niby staw zarosły
Lawiny zła nie widać końca
Świat chce do siebie wrócić cudem
By w głębi szukać ocalenia
Wyzbyty mani, klątw i złudzeń
Z nasiona w drzewo się przemieniać
Jest jeszcze wiara i nadzieja
I miłość, która źródłem życia
- Ostatnie drogi ocalenia
Niosących nocą ziarno świtu
9 grudnia 2019 Jan Sabiniarz
Ze zbioru WIGILIE POLSKIE
niedziela, 8 grudnia 2019
JEST TAKI CIĘŻAR
Jest taki ciężar, co dodaje skrzydeł
Rozkwita różą i nie rani kolcem
Jest taka droga - wszystko jest jej miłe
Olśniona szczęściem - chwil wewnętrznym słońcem
Drzewa sędziwe kryją ją swym cieniem
Miłość wędrowna rzeźbi strzałki w korze
Kroplą żywicy balsamicznej ciszy
U dróg rozstajów głowę swą ułoży
Nic na tym świecie nie jest nadaremne
Mnogością świateł ogród chwil otwiera
Spójrz, ile światła niesie sobą ciemność
Przyjaznym tchnieniem z oczu gwiazd spoziera
Są w tobie drzewa i radosne ptaki
Pozwól, niech ranek je wypuści z klatki
W słońca pielgrzymce nic nie jest jednakie
Każdy wschód i zachód inne piękno znaczy
8 grudnia 2019 Jan Sabiniarz
Jest taki ciężar, co dodaje skrzydeł
Rozkwita różą i nie rani kolcem
Jest taka droga - wszystko jest jej miłe
Olśniona szczęściem - chwil wewnętrznym słońcem
Drzewa sędziwe kryją ją swym cieniem
Miłość wędrowna rzeźbi strzałki w korze
Kroplą żywicy balsamicznej ciszy
U dróg rozstajów głowę swą ułoży
Nic na tym świecie nie jest nadaremne
Mnogością świateł ogród chwil otwiera
Spójrz, ile światła niesie sobą ciemność
Przyjaznym tchnieniem z oczu gwiazd spoziera
Są w tobie drzewa i radosne ptaki
Pozwól, niech ranek je wypuści z klatki
W słońca pielgrzymce nic nie jest jednakie
Każdy wschód i zachód inne piękno znaczy
8 grudnia 2019 Jan Sabiniarz
DO…
To w Was się chroni Boże Dziecię
Gdy wkracza kres cywilizacji
To w Was się piękno świata niesie
Którzy krzewicie w mroku światło
Jesteście tacy nieugięci
Wytrwali dębem a nie trzciną
Pomimo błota słów i przeszkód
Żeby duch trwał, w nas nie zaginął
Wy ocalacie blask Stajenki
Skleconej z desek i promieni
Którymi Stwórca się uśmiecha
To wy jesteście sercem Ziemi
Szykanowani w własnym kraju
Cięgami pojęć pomylonych
Wy wiecie, jak się sprawy mają
W tym orwellowskim naszym domu
Jesteście czynem tacy piękni
Mądrzy, ofiarni i odważni
Gdy wokół lęk i obojętność
Na przekór narodowej kaźni
3 grudnia 2019 Jan Sabiniarz
Ze zbioru WIGILIE POLSKIE
To w Was się chroni Boże Dziecię
Gdy wkracza kres cywilizacji
To w Was się piękno świata niesie
Którzy krzewicie w mroku światło
Jesteście tacy nieugięci
Wytrwali dębem a nie trzciną
Pomimo błota słów i przeszkód
Żeby duch trwał, w nas nie zaginął
Wy ocalacie blask Stajenki
Skleconej z desek i promieni
Którymi Stwórca się uśmiecha
To wy jesteście sercem Ziemi
Szykanowani w własnym kraju
Cięgami pojęć pomylonych
Wy wiecie, jak się sprawy mają
W tym orwellowskim naszym domu
Jesteście czynem tacy piękni
Mądrzy, ofiarni i odważni
Gdy wokół lęk i obojętność
Na przekór narodowej kaźni
3 grudnia 2019 Jan Sabiniarz
Ze zbioru WIGILIE POLSKIE
W ŚWIATŁOŚĆ WIEKUISTĄ
Dusze umarłych wznoszą się w niebiosa
Żeby tam wniknąć w światłość wiekuistą
Którą jaśnieje boska Stwórcy postać
Wewnętrznym słońcem płonie miłość czysta
Zło tam nie dotrze, pozostanie w mroku
Gdzie wieczna pustka, lodowata ciemność
Ból nieistnienia z pustką się jednoczy
Drzewa nad wodą, w deszczu - schną z pragnienia
4 grudnia 2019 Jan Sabiniarz
Dusze umarłych wznoszą się w niebiosa
Żeby tam wniknąć w światłość wiekuistą
Którą jaśnieje boska Stwórcy postać
Wewnętrznym słońcem płonie miłość czysta
Zło tam nie dotrze, pozostanie w mroku
Gdzie wieczna pustka, lodowata ciemność
Ból nieistnienia z pustką się jednoczy
Drzewa nad wodą, w deszczu - schną z pragnienia
4 grudnia 2019 Jan Sabiniarz
PRZEZ
ŻŁÓBEK
DO ZIARNA KRZYŻA
Tak wiele dróg do ciebie wiedzie
Tak wiele znaków i pustkowi
Jesteś jedynym, co powiedział
Jak się do świata przysposobić
Zasiałeś w duszy ziarno krzyża
Lecz nie pozbawiasz nas wolności
Żeby ku sobie nas przybliżać
Nie ostrzem miecza lecz miłością
Widzisz, co robią z tą planetą
Która jedynym naszym domem
Świętość mężczyzny i kobiety
Mieszają z błotem po kryjomu
Niszczą nas w imię tolerancji
I politycznej poprawności
Pod szyldem chorej demokracji
Nie ma jej - gdy brak informacji
Lansują „mowę nienawiści”
By czynić biernym i bezbronnym
I nas pozbawić praw najprostszych
Ślepych i głuchych, krzywd niepomnych
Pod butem politycznej dziczy
Stada baranów chylą głowy
Tu, gdzie struchlała cisza krzyczy
Serce oddziela się od głowy
5 grudnia 2019 Jan Sabiniarz
Ze zbioru WIGILIE POLSKIE
DO ZIARNA KRZYŻA
Tak wiele dróg do ciebie wiedzie
Tak wiele znaków i pustkowi
Jesteś jedynym, co powiedział
Jak się do świata przysposobić
Zasiałeś w duszy ziarno krzyża
Lecz nie pozbawiasz nas wolności
Żeby ku sobie nas przybliżać
Nie ostrzem miecza lecz miłością
Widzisz, co robią z tą planetą
Która jedynym naszym domem
Świętość mężczyzny i kobiety
Mieszają z błotem po kryjomu
Niszczą nas w imię tolerancji
I politycznej poprawności
Pod szyldem chorej demokracji
Nie ma jej - gdy brak informacji
Lansują „mowę nienawiści”
By czynić biernym i bezbronnym
I nas pozbawić praw najprostszych
Ślepych i głuchych, krzywd niepomnych
Pod butem politycznej dziczy
Stada baranów chylą głowy
Tu, gdzie struchlała cisza krzyczy
Serce oddziela się od głowy
5 grudnia 2019 Jan Sabiniarz
Ze zbioru WIGILIE POLSKIE
GRUDZIEŃ
2019
Wlecze się grudzień, coraz bardziej ciemno
Deszczowe ranki, czasem sny różowe
Szare pejzaże, jakby serce pękło
Anioł cmentarny we mgle chyli głowę
Można się zgubić wśród tysięcy kałuż
W błotnistej ciszy opuszczone drzewa
W telewizorach tępe marsze grają
Żeby do reszty struć nas i zagrzebać
Przed nami zima, Boże Narodzenie
Gwiazda nadziana jak kiełbasa w rożnie
Nie, to nie ludzie, ale ludzi cienie
Kolejny obłęd porwie ich i dorżnie
8 grudnia 2019 Jan Sabiniarz
Wlecze się grudzień, coraz bardziej ciemno
Deszczowe ranki, czasem sny różowe
Szare pejzaże, jakby serce pękło
Anioł cmentarny we mgle chyli głowę
Można się zgubić wśród tysięcy kałuż
W błotnistej ciszy opuszczone drzewa
W telewizorach tępe marsze grają
Żeby do reszty struć nas i zagrzebać
Przed nami zima, Boże Narodzenie
Gwiazda nadziana jak kiełbasa w rożnie
Nie, to nie ludzie, ale ludzi cienie
Kolejny obłęd porwie ich i dorżnie
8 grudnia 2019 Jan Sabiniarz
LIŚCIE
SŁÓW
Nie ma gorszego zła
od pięknych słów, które kłamią.
Ajschylos
Co pozostaje czasem z pięknych słów
Zeschnięte liście jesiennego drzewa
Wilgotna szarość z barw i świateł stu
W ciemność ciśnięty mały skrawek nieba
W oddali dzwonią dzwonki leśnych wrzosów
Wieczór rozpina wśród nich blask perłowy
Hen, ptak kołuje, wznosi się w niebiosa
Słońce ku ziemi chyli jasną głowę
Zeschnięte liście opadają w trawę
Zgniją pocięte szklistym ostrzem mrozu
Dla których nigdy nie jest czas łaskawy
Kolejnej wiośnie swoje życie złożą
7 grudnia 2019 Jan Sabiniarz
Nie ma gorszego zła
od pięknych słów, które kłamią.
Ajschylos
Co pozostaje czasem z pięknych słów
Zeschnięte liście jesiennego drzewa
Wilgotna szarość z barw i świateł stu
W ciemność ciśnięty mały skrawek nieba
W oddali dzwonią dzwonki leśnych wrzosów
Wieczór rozpina wśród nich blask perłowy
Hen, ptak kołuje, wznosi się w niebiosa
Słońce ku ziemi chyli jasną głowę
Zeschnięte liście opadają w trawę
Zgniją pocięte szklistym ostrzem mrozu
Dla których nigdy nie jest czas łaskawy
Kolejnej wiośnie swoje życie złożą
7 grudnia 2019 Jan Sabiniarz
piątek, 6 grudnia 2019
wtorek, 3 grudnia 2019
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)