Ciemność jest tylko niewidzialnym światłem
Nocą obnaża swój wewnętrzny zarys
Są w niej bezdroża, szlaki nieprzetarte
Szczęśliwa, kiedy w oknie mroku staje
W ciemności dotyk tęsknym aksamitem
Twarz głaszcze tkliwie, tchnieniem chwil owija
Ciemność odchodzi, kończy się ze świtem
W zasłanym łożu po niej ślady czyjeś
W fałdach pościeli jeszcze zapach róży
Która oddała całe swoje piękno
W gwiaździste noce za nią serce krąży
Ku siódmej górze i za siódmą rzekę
W płomyku świecy światło chwil odżywa
Cisza się toczy łzą woskowych kropli
Co za dnia mgliste, nocą jest prawdziwe
Zapachu róży ciemność nie zapomni
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz