ŚWIĘTA NOC
NAD RANEM
Tak lubię
Świętą Noc nad ranem
Pełną
migotu, Wiary skrzenia
Wszyscy
śpią jeszcze. Nikt nie chodzi
Niebo się
Tobą rozpromienia
Wokół nie
widać śladów życia
Jakby
zamarło tętno świata
I tylko
zegar nocy tyka
Żeby czas
wieczny z chwilą bratać
W mroźnym
powietrzu jakiś smutek
Że przyszło
coś, i się skończyło
Przestrzeń -
jak rzeka lodem skuta
Świerki w
swe cienie się wtuliły
Jedyną
strawą – Wieczna Cisza
Nic nie
rozprasza, nie odwodzi
Smutek na
radę drogi przystał
I tak jak
ona w dal odchodzi
Dom tylko w
miejscu - sam pozostał
Zaszyty w
mrok, jak okna jego
A nad nim
drzewa wielka postać
Która
ochrania go i strzeże
W
przymkniętych oczach drzemie spokój
Nawet
kolęda śpi zmęczona
Idę przed
siebie myśli tropem
Przed nami -
Miłość nieskończona
Oto z tej
mroźnej, śnieżnej nocy
Pierwsza Nadzieja
się wykluwa
Znów się ku
wiośnie życie toczy
Nad która
obrót Ziemi czuwa
Jan Sabiniarz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz