sobota, 27 kwietnia 2019




ŚWIĘTA NOC NAD RANEM

Tak lubię Świętą Noc nad ranem
Pełną migotu, Wiary skrzenia
Wszyscy śpią jeszcze. Nikt nie chodzi
Niebo się Tobą rozpromienia

Wokół nie widać śladów życia
Jakby zamarło tętno świata
I tylko zegar nocy tyka
Żeby czas wieczny z chwilą bratać

W mroźnym powietrzu jakiś smutek
Że przyszło coś, i się skończyło
Przestrzeń - jak rzeka lodem skuta
Świerki w swe cienie się wtuliły

Jedyną strawą – Wieczna Cisza
Nic nie rozprasza, nie odwodzi
Smutek na radę drogi przystał
I tak jak ona w dal odchodzi

Dom tylko w miejscu - sam pozostał
Zaszyty w mrok, jak okna jego
A nad nim drzewa wielka postać
Która ochrania go i strzeże

W przymkniętych oczach drzemie spokój
Nawet kolęda śpi zmęczona
Idę przed siebie myśli tropem
Przed nami - Miłość nieskończona

Oto z tej mroźnej, śnieżnej nocy
Pierwsza Nadzieja się wykluwa
Znów się ku wiośnie życie toczy
Nad która obrót Ziemi czuwa

                Jan Sabiniarz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz