W
BEZDROŻACH TOSKANII
Barwne dywany polnych kwiatów
Wzniosłe uliczki pełne róż
Błękitnej ciszy wiatr skrzydlaty
Którym porusza serce Bóg
W chabrach i makach me ostoje
W ścieżce biegnącej poprzez łan
Nie ma tu nic, co niepokoi
Przez chwilę ze mną anioł stał
Błękitne były jego szaty
U jego ramion - skrzydeł dwoje
Podał mi dłonie pełne światła
Do dziś dotykiem we mnie płonie
Zniknął, jak przyszedł, wśród cyprysów
Pozostał po nim kwiatów łan
Posłaniec wiekuistej ciszy
Promienie szczęścia w serce słał
Tu - chłód i szarość, tam - kolory
W duszy - tych samych świateł gra
Jaśnieją kwiaty późnej pory -
W nich nieobecną widzę twarz
28 kwietnia 2019 Jan Sabiniarz
🌟🌟🌟🌟
OdpowiedzUsuń