W ŚWIĄTYNI CISZY
Pośród skał się mieni tęcza wodospadu
Nad nią słońcem płonie nieruchoma ważka
Lgnie ku głębi ciszy, pragnie skrzydłem wskazać
Drogę poprzez ciemność, w głąb tunelu światła
To, co błyszczy z wierzchu, liściem się rozwija
Tylko to, co z głębi wiecznym w nas się staje
Na omszonym głazie dotyk czyjejś ręki
Drzewem zamyślonym nad swym cieniem staję
Kamień milczy o tym, o czym ptak nie śpiewa
W ciszy widzę siebie, rysy me nieznane
Sam pośród ciemności, dziwnie w niej się czuję
Gdy odwracam oczy - skąd ten blask na ścianie
Obudzone słońcem mroczne nietoperze
Są mi towarzyszem z niewidzialnych piekieł
Miejsce swe znalazły, tu, gdzie święta woda
Gdzie kolumna światła szepcze chwil pacierze
Kiedy przymknę oczy, świat innym się staje
W perłę się zamienia to, co cierniem kole
Przestrzeń się rozjaśnia, wiedzie w inne kraje
Ku świątyni ciszy, piękna i skupienia
Jan
Sabiniarz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz