W PORANKACH CISZY
Z każdej miłości Bóg się cieszy
W porankach ciszy bielejących mgłami
Gdy się rozwija, ma ją w swojej pieczy
Wsłuchany w przestrzeń światła między nami
Białe klawisze, anioł po nich stąpa
Z każdego dźwięku serca dar się snuje
Nocami słowik w gwiezdnym oknie kląska
Gdy ptaka z ptakiem lot w nas się krzyżuje
Wiosenna jabłoń w głębi kwieciem płonie
Jest nią tak pięknie, cicho i świetliście
Rozchyla tęczę w płatkach czułych dłoni
Jakby wróżyła nimi szczęścia przyjście
Powiew poranka cień firanki trąca
Niebieski promień niesie lazur nieba
Cisza się snuje, jakby trochę śpiąca
Dzień chciałby w nocy jeszcze się zagrzebać
27 kwietnia 2019 Jan Sabiniarz
Z każdej miłości Bóg się cieszy
W porankach ciszy bielejących mgłami
Gdy się rozwija, ma ją w swojej pieczy
Wsłuchany w przestrzeń światła między nami
Białe klawisze, anioł po nich stąpa
Z każdego dźwięku serca dar się snuje
Nocami słowik w gwiezdnym oknie kląska
Gdy ptaka z ptakiem lot w nas się krzyżuje
Wiosenna jabłoń w głębi kwieciem płonie
Jest nią tak pięknie, cicho i świetliście
Rozchyla tęczę w płatkach czułych dłoni
Jakby wróżyła nimi szczęścia przyjście
Powiew poranka cień firanki trąca
Niebieski promień niesie lazur nieba
Cisza się snuje, jakby trochę śpiąca
Dzień chciałby w nocy jeszcze się zagrzebać
27 kwietnia 2019 Jan Sabiniarz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz