niedziela, 28 czerwca 2020


W GÓRY

Idźmy przed siebie, idźmy w góry
Nad nami las i skalne szczyty
Tutaj nie cisną żadne mury
Ujmuje przestrzeń mgłą spowita

Chłonę z miłością siklaw tęcze
Które nie mają innych znaczeń
Echem słonecznym w sercu dźwięczą
Okiem błękitu ku mnie patrzą

Potok i nad nim z drewna kładka
Żeby przejść niebo suchą stopą
W szczelinie głazu kwiatek rzadki
I radość buja wśród obłoków

Tu każdy krok jest znakiem życia
Wszystko początkiem tu i końcem
Pnę się ku graniom górskich szczytów
Wśród których wiatr i cisza dźwięczy

Szlakom nieznana tu samotność
Gdzie każda ścieżka jest natchnieniem
Wśród orlich skrzydeł, dolin wzniosłych
Gdzie dotyk spełnia się marzeniem

Biorę do ręki kryształ wody
Tej, która bije wprost ze źródła
Wypływa spod zmurszałej kłody -
Jest słowem bożym - z bożej studni

Każda jej kropla lśni jak słońce
Inny jest przez nią pryzmat życia
Jej wierność pięknu nie ma końca
W niej cały wszechświat jest ukryty

Idźmy przed siebie, idźmy w góry
Jeśli łańcuchy - to poręcze
Wewnętrzny ptak w nas srebrnopióry
Wzbija się, to na szczycie klęczy

Gdy droga staje się modlitwą
Splata się z sercem, myślą, ciałem
W niej widać nas i świata przyszłość
I głębi ducha doskonałość

28 czerwca 2020    Jan Sabiniarz





sobota, 27 czerwca 2020

BEZDOMNY
W WŁASNYM DOMU

Nie budź mnie, proszę
Me życie - snem na jawie
Dojrzałe żyto czeka kosy
Błękitu liść na stawie

Zza oceanu chciwe ręce
Nasz dom chcą nam wyszarpnąć
Na lotnym piasku nasze szczęście
Czy jeszcze jest coś warte?-

Gier szklanym kloszem myśli skute
Bez źródeł, wyobraźni
Świadomym wśród nas - wieczny smutek
Ból narodowej kaźni

Prawi - przed startem - już przegrani
Na podium rozbój staje
Jak można tak się dać omamić
Szastać swym własnym krajem

Brak informacji sieje terror
Jest śmiercią demokracji
Człowiek jest tutaj równy zeru
Podstępnej, chciwej nacji

Nie budź mnie proszę, sam się ocknij
I zejdź z obłędnej drogi
Bity, gwałcony wielokrotnie
Bezdomny w własnym domu

27 czerwca 2020    Jan Sabiniarz
STRACH NA WRÓBLE

Na beznadziejność choruje w nas nadzieja
Jak rak nas toczy - paraliż i rozdarcie
Wystarczy spojrzeć, co wokół nas się dzieje
Wód naszych rzeki do szamba płyną wartko

Na drzewie wrona przebrana w orła kracze
Schną źródła myśli i pustynnieją serca
Tu nawet słońce się w przepaść nocy stacza
Poranek wstaje w codziennej poniewierce

Bydło wieczoru nad wodopojem staje
Gasi pragnienie - dopóki jeszcze rzeka
Nielicznym tylko z żalu się serce kraje
Zadziwia większość, co tępo się uśmiecha

Po dziwnym maju - dogasa dziwny czerwiec
Odkąd pamiętam, tak nigdy tu nie było
Choć błękit czysty bez smug na naszym niebie
I myśl, że coś na zawsze się skończyło

Pnąc się po schodach - ma dłoń o poręcz prosi
Chce choć na chwilę otrzymać od niej wsparcie
Z bijącym sercem ku niebu wzrok unosi
Zatraca obraz w świetlistej słońca tarczy

Choćbyśmy chcieli z upadku w nas się podnieść
Złowrogie siły nam na to nie pozwolą
Rozbrat z narodem wziął dziś współczesny człowiek
Jak strach na wróble tkwi sam, na pustym polu

26 czerwca 2020             Jan Sabiniarz

czwartek, 25 czerwca 2020

BOHATEROWIE WIDOWISKA

Bohaterowie widowiska
Cyrkowej sceny i wędrownej trupy
Jakże żałosna wasza postać
Waszych przemówień przepaść głucha

Wy wiecie dobrze - nas już nie ma
I jeszcze bardziej nas nie będzie
Jeżeli ktoś z pichconej dwójki
Na ślepym, głuchym stołku siądzie

Z ściśniętym sercem w nas czerwcowe drzewa
Resztą nadziei stroją liście
A w każdym listku kątek nieba
Daremnie czeka słońca przyjścia

Donikąd nas prowadzą drogi
- Folwark Orwella nam się kłania
Coraz straszliwsze są ostrogi
Którymi piekło nas pogania

Na naszych oczach kres cywilizacji
Człowiek się rozpadł w tysiąc szkiełek
Przekleństwo pseudo-demokracji
W której, nas samych: w nas - niewiele

W tańcu wśród ruin i duchowej nędzy
Widać upadek w nas - człowieka
Co może zrobić garść pieniędzy
Wyzbyta prawdy i uśmiechu

Jak trudno żyć jest na tym świecie
A coraz trudniej jeszcze będzie
Gdy przyszłość sznur na szyję plecie
I zero na stolicy siądzie

Strojone w światła jupiterów
By naród wybrał ruch fałszywy
Zero jest zawsze bliższe - zeru
Tych, którzy myślą, to nie dziwi

Ci, co prawdziwi, wdeptywani w błoto
I pomijani kłamstwem mediów
Byle ich tylko nie wymotać
Haniebną wszystko tu komedią

Rozstrój charakter ma globalny
Cóż - poszło to już za daleko
Na nic tu zda się dym ofiarny
Za siódmą górą i za siódmą rzeką

Nie oczekujmy wciąż od Boga
Że załatwi za nas nasze sprawy
Wystarczy, że wskazuje drogi
W wolności - jego jest łaskawość

25 czerwca 2020     Jan Sabiniarz

Fausto Papetti - Come Vorrei

Vivaldi - 12 Sonatas for Two Violins and B. C.

czwartek, 11 czerwca 2020

SAMOTNOŚĆ BOGA

Jakże bolesne twe cierpienie
Gdy widzisz, co się z nami dzieje
Na szkło rozbite - twarz się zmienia
Wyzbyta wiary i nadziei

Myśl nasza do początku świata
Sięga, lecz nigdy jej nie zgłębi
Przyszłość spisuje nas na straty?-
Co widzisz sercem swym gołębim?-

Choć - niewidzialny, wiem, że jesteś
Gdy dłoń mi swą na ramię kładziesz
Tobą odżywa duszy przestrzeń
Jabłoni dar - w jesiennym sadzie

Miłość - to z niej wypływa miłosierdzie -
Jej najwierniejszym jest wcieleniem
Dobro i piękno z niej się przędzie
Twej boskiej prawdy są promieniem

Wiedziesz swe życie utajone
W ptakach i drzewach zapisane
Nie masz pałaców, ni korony
Twoim są domem ciszy ściany

Ojciec przybiera syna ciało
Którym wstępuje między ludzi
By jego słowo nim się stało
By dobro nieść i radość budzić

Każdy od ciebie czegoś pragnie
Czegoś po tobie się spodziewa
Człowiek zatraca instynkt stadny
Wielu z nas myśli, że cię nie ma -

Ty nie masz twarzy, ni imienia -
Bo w nazbyt wielu się rozmywa
Wszechświat twym boskim jest spełnieniem
To ty go krzesisz i ożywiasz

Buduję tobie domek  z ciszy
Z śpiewem skowronka, z lasu wiewem
Rozjaśniasz słońcem ranka kryształ
Zapalasz gwiazdy nocy drzewem

Człowiek - pielgrzymem jest wieczności
Chociaż mu dana tylko chwila
Niech życie w nim - do bólu proste
Zgłębia, unosi i rozwija

11 czerwca 2020       Jan Sabiniarz

poniedziałek, 11 maja 2020

Two Steps From Hell - Evergreen Extended

Two Steps From Hell - Evergreen Extended


PRZEKAŻCIE DRZEWOM

Przekażcie drzewom rozśpiewane ptaki
Ubranym w kwiaty i zielone liście
Które w błękicie ścieżki życia znaczą
Promienne w słońce, w deszczu skry rzęsiste

Gdy wiosna w lato z wolna się przemieni
Jabłoń zawiąże wonnych jabłek kiście
Świat się na drobne wcale nie rozmieni
Wesprą go słowa i nadziei przyjście

Tego, co wielkie, człowiek nie rozmieni
Na przekór jemu życie będzie trwało
Mrok być przestanie, gdy w krainę cieni
Mądrość przetrwania wrzuci jego ciało

To już się dzieje, widać to wyraźnie
- Był błąd wpisany w ciąg cywilizacji
Katedry ducha rosną w miejsce kaźni
Niezakłócone planem żadnej nacji

Zostają z nami góry i doliny
Cieniste gaje i bezkresne morza
Błękit, obłoki, słońca blask nad nimi
Ptak wzbijający kręgi, hen, w przestworzach

To pozostanie, co dobyte z ducha
Cyrklem wieczności w Ziemi czas wpisane
Kamień w kamieniu będzie drzewa szukał
Gdy promień serca wniknie w myśli ściany

11 maja 2020                           Jan Sabiniarz






"I miss you" ~ Kristina Cooper, Cello ღڰۣ✿ ڪےღڰۣ✿

 W OKNIE MYM JABŁOŃ

W oknie mym jabłoń kwieciem osypana
Jej słodkie płatki wonne ślą chorały
Wdzięczy się w słońcu dziś, od rana
W błękicie brzozy ptakami rozśpiewana

Czas idzie drogą, o korzeń się potyka
Lecz nie upada, ku niebu oczy wznosi
W promieniach ranka znajduje dobre rady
I wiatr zielony o chwilę pieśni prosi

Wiosna się spełnia, buszuje w serc ogrodach
Bzami przy płocie roztacza kiście światła
To dębem siwym wspomina czule młodość
Ożywia cienie, co w trawie cicho gasną

Zbawienna trawa, kamieni skry zabliźnia
Mchy i porosty przychodzą jej z pomocą
Ścieżka w rumiankach znajduje swoją przystań
Czas jej nie zmienia, ni życia piołun gorzki

11 maja 2020                           Jan Sabiniarz

niedziela, 10 maja 2020

Clara-Jumi Kang: Massenet, "Thais" Meditation (Encore)

Clara-Jumi Kang: Massenet, "Thais" Meditation (Encore)

Clara-Jumi Kang: Massenet, "Thais" Meditation (Encore)

https://youtu.be/fGVfiITL7Po

NAD MORZEM

Sercem do skrzypiec twarz przytulić
By błękit chwili ująć w dźwięki
Ten, który światłem patrzy z góry
By dobyć z głębi wiosny piękno

Zaklęte w skrzypce śpiewa morze
Zbiega się z falą portret ciszy
Perłowy kolczyk, włosów orzech
Łagodne piękno w twarzy niszy

Wołanie fali, piasku szelest
Jej pięknej twarzy nie zagłuszy
Dźwiękami skrzypiec kwiat się ściele
By dłonią serca opaść w duszy

Za siódmą rzeką w Róż Dolinie
Dobiega miły piasku szelest
Ptak srebrnopióry w błękit płynie
W krainie wiśni kwiat się ściele

Noc nie przesłania piękna twarzy
Jak kwiat z ciemności ją dobywa
Śpiewają skrzypce, snują z marzeń
Blask, który w głębi się ukrywa

10 maja 2020         Jan Sabiniarz

OBRAZ

Kapelusz w oknie, niezapominajki
Wciąż przed oczami mam ten widok
I kwiat paproci - jakby z bajki
Lśni w serca borze, nie przemija

Gdziekolwiek będą biegły myśli ścieżki
W zwierciadła jezior światłem ranka tkane
W zielone wzgórza, w dali - bór niebieski
Mym domem - piękno i błękitu ściany

Strumyk i mostek oraz gaj dębowy
Spokoju nocy, gwiezdnej ciszy strzegą
Promieniem słońca wstaje dzień od nowa
Słowo za słowem nie ustaje w biegu

Nad strzechą lipa, gwarzą miodne pszczoły
I stół dębowy, na nim obrus lniany
Za dnia kukułka, nocą słowik woła
W pamięci drewna - dotyk rąk kochanych

I bzy przy płocie - białe i różowe
I głaz omszony, który skądś tu przybył
Skowronek polny - jego śpiew nad głową
Wyznaje nutką każdą światu miłość

Obraz ten nie jest tak nierzeczywisty
Jakby się mogło zdawać w pierwszej chwili
W nim - kryształ serca oraz źródła czystość
Ku snom mnie wiedzie skrzydłem swym motylim

10 maja 2020                                      Jan Sabiniarz

sobota, 9 maja 2020

范宗沛 15首 大提琴曲 轻音乐 Cello

More Than Love--Sky's violin 假如爱有天意

More Than Love--Sky's violin 假如爱有天意

GDZIEŚ, NA KOŃCU ŚWIATA

Pośród łąk zielonych, gdzieś, na końcu świata
Tam, gdzie błękit jasny czystą wodę pije
Gdzie się drzewo z niebem, niebo z ptakiem brata
Inna rzeczywistość w dzień i noc się kryje

Jest nad rzeką cisza, przelot zimorodka
Który wielobarwnej duszy jest promieniem
Można swe odbicie w innych ludziach spotkać
I za swoje uznać słodkie szczęście czyjeś

Są wysokie góry w czułej Róż Dolinie
Piętrząc się w obłoki, spoglądają z góry
Tam, gdzie czas jak rzeka, płynąc nie przemija
Tuli go dolina drzew zielonym murem

Ciche tam wieczory, rano śpiew skowronka
W sadach wiosna kwitnie i nie tylko w maju
Wierny podszept nocy w światło dnia zabłąka
Życie, które wokół, życiem w nas się staje

Nieba tam nie kreślą smugi samolotów
Błękit swą światłością ku niebiosom woła
Róż Dolina znaczy ślady stóp ku Bogu
By, gdy czas, z nim zasiąść do jednego stołu

9 maja 2020                               Jan Sabiniarz

piątek, 8 maja 2020

NOC MAJOWA

Dzwonią dzwoneczki tej wiosennej ciszy
Na rzęsach nocy gwiazdek migotanie
Ciemność nad lasem jasne słowa pisze
Przychodzą do mnie, czytam je na ścianie

Tchnieniem muzyki pokój zasłuchany
W oknie się perli ciepły blask księżyca
Noc nie wyznacza sercu żadnych granic
Bzami w ogrodzie pełne jest zachwytu

Są ze mną fiołki, konchy tulipanów
Pachnące ścieżki boso w trawie wite
W pobliskim stawie żaby koncert dają
Jest taki piękny, skończą go przed świtem

W oknie firanka, powiew jej ni rusza
Na stole książka wszyta w lampy światło
Na kartkach jeszcze ślady tamtych wzruszeń
Tlą się wśród nocy, za dnia tylko zgasły

Nie wiem, kim przyjdziesz, skoro ciebie nie ma
Jaki zostawisz ślad wśród boskiej ciszy
Ubrana w kwiaty jak wiosenne drzewa
By krótko zalśnił ciemnej nocy kryształ

8 maja 2020               Jan Sabiniarz

https://youtu.be/eAN4Rr0-C0w




środa, 15 kwietnia 2020


KRÓLESTWO DUCHA

Ktoś mocno wstrząsa wodą, ziemią, niebem
By, to - co dzisiaj - powieźć ku zagładzie
Pod jakie piekło nam gotuje glebę
By w klatce więzić owce zbite w stadzie

Bez huku armat, nuklearnych grzybów
Na naszych oczach toczy się ta wojna
Gdzie - oprócz wiosny - wszystko jest na niby
I tylko w drzewach drzemie myśl ukojna

Park i dwór polski - ledwie się odrodził
A już mu przyszło pisać nowe dzieje
Godność i piękno lat chroni pod spodem
Czemu znów ciemno, gdy za oknem dnieje?-

Od lat panuje ten śmiertelny wirus
Nie przyszedł z zewnątrz, w głębi nas panuje
Płaska i pusta ziemia jest bez nieba
Ktoś skrycie w myślach drogi w nas krzyżuje

Na naszych oczach - kres cywilizacji
Tej, którą znamy poprzez ciąg pokoleń
Wszystko to dziełem jest przeklętych nacji
Jaka nas czyha tutaj rzeczy kolej?-

Nad łez doliną Światło Zmartwychwstania
Listkiem na wodzie miłość wiarą budzi
Niechaj królestwo ducha w nas bez granic
Ku nam zstępuje, między wszystkich ludzi

15 kwietnia 2020                      Jan Sabiniarz




wtorek, 14 kwietnia 2020


NIE ZGASŁO NIEBO

Nie zgasło niebo i nie pękły skały
Wzgórze bogatsze jeszcze o trzy krzyże
Wiatr miłosiernie opłakuje ciało
Rodzi się życie - które śmierć przybliża

Zaschły krwi krople i stargane szaty
Zdradzana przyszłość w gwoździach się odzywa
Czas wciąż nakłada niewidzialne kraty
I miłość ciągle kwieciem wiosny - żywa

14 kwietnia 2020       Jan Sabiniarz







czwartek, 9 kwietnia 2020

CISZA 
POCZĄTKIEM JEST 
MODLITWY

Cisza początkiem jest modlitwy
To z niej tak blisko jest do Boga
I choćby wszystkie światła zgasły
Ona nas wiedzie prostą drogą

Na niej się cały świat opiera
Słów konstelacje oraz rzeczy
Odradza - co się poniewiera
Promieniem myśli serce leczy

Cisza jest wiosną dla ogrodów
By upiąć kwiaty wśród jabłoni
Gotowa kruszyć wszelkie lody
To, co jest wielkie, w niej się chroni

Cisza jest prawdą ostateczną
Z niej się wyłania, do niej wraca
Ojczyzną jej się jawi wieczność
Która się z chwilą szczęścia brata

Odrzuca to, co powierzchowne
Jak drzewo w głębi ma korzenie
Bez niej karleje, niknie człowiek
Wielkie - na drobne zgiełk rozmienia

9 kwietnia 2020               Jan Sabiniarz

środa, 8 kwietnia 2020


DROGA POD GÓRĘ

Opustoszały polskie lasy
Dziś nawet echo tu nie zbłądzi
Ktoś nam zgotował podłe czasy
Nad nami widmo klęski krąży

Z jam wypełzają mroczne karły
I jadowite straszą żmije
Cisza na dwoje się rozdarła
Drży porzucone szczęście czyjeś

Przez koszmar wiosna chce się przebić
Milkną struchlałe w sadach drzewa
Gdziekolwiek spojrzeć - lęk się krzewi
Bezwład i chaos kraj zalewa

Jak okiem sięgnąć - dym pożarów
Tak kończy świat nasz bez wartości
Drzewa żałobny marsz nam grają
Z piasku wystaje morze kości

Na drodze, czasem - ślad człowieka
Złowrogie wichry w pył go starły
Donikąd zmierza martwa rzeka
Kiedy jej źródło w nas zamarło

Życie wstępuję do podziemia
W którym znów ciemno jest i straszno
Plącze się, gubi ludzkie plemię
Gdy w nim niebieskie światło zgasło

Na zdrowym ciele wrzód tyranii
W sadło obrasta dyktatura
To, co zostało, myszy zjadły
Rozbity naród nic nie wskóra

W każdym z nas drzemie mały Piłat
Poddany pseudo-demokracji
Która się maską mediów kryje
W imię obłędnych czyichś racji

Jak wiele razy upaść trzeba
Bez wsparcia, chusty Weroniki
Jak w drewnie krzyża żal zagrzebać
Milczeniem cichych - w tłumów krzyku

Judasz przez chwilę tryumf święcił
Lecz pokonały go srebrniki
Na jego karku powróz klęski
I zaciśnięta pętlą grdyka

Pod górę - garstka sprawiedliwych
Chociaż jest małą kroplą w morzu
To wyprostuje, co zło krzywi -
Wyzbyte serca, duszy, Boga

* * *

Wnet wstaną łąki umajone
I pola z klęczek się podniosą
Ku niebu wzbije się skowronek
A w lasach słodkie ptaków głosy

Koniki polne w trawie grają
Wśród ziół ukryty owad brzęczy
Nad lustrem stawu słońce staje
A w każdej kropli obraz tęczy

Pójdziemy ścieżką ku kapliczce
Tam jeszcze będzie można stanąć
Ogarnąć, wniknąć w to, co bliskie
Rozewrzeć jasne nieba ściany

By w oczach pełnych kropli wzruszeń
Przytulić wzrokiem ziemię całą
Spójrz, jabłoń pierwsze płatki prószy
Krzepi Natury doskonałość

- W niej ocalały reszki raju
Człowiek nie zdążył jej zmarnować
Widzę ją jeszcze, kiedy wstaję
By piękno jej utrwalać w słowach

Słowem tym wracam do początku
Wszak ono na początku było
Wierzę, że może odrzeć z klątwy
Je tylko wiara oraz miłość

Żeby błękitem wzdłuż strumyka
Stąpać, kaczeńcem się zanurzyć
Obłokiem chwili w dal przemykać
By - znowu cisza - jak po burzy

8 kwietnia 2020          Jan Sabiniarz


niedziela, 5 kwietnia 2020


Panie ministrze Szumowski, zaczynam niestety tracić szacunek jaki miałem dla Pana w początkach tego koszmaru. Początkowo maseczki były nie wymagane, wręcz szkodziły noszącym. Dziś jednak się Pan z nimi przeprasza. Ciekawe ... Pan robi z ludzi głupków czy sam nim Pan jest? Wielka propaganda sukcesu bo rząd w Polsce zrobił coś czego nie zrobił nikt w Europie i wszyscy brali z Polski przykład jako wzorowego zachowania. A dziś sytuacja wygląda tak: wprowadzacie kolejne zakazy, łamiecie prawa obywatelskie w imię wyższego dobra. Ale czyjego dobra szanowny Panie? Wprowadzacie zakazy, które same przeczą sobie - zakaz wstępu do sklepu - 1 kasa a 3 osoby... a przed sklepem kolejka jak za stanu wojennego bo lepiej przecież tych ludzi trzymać przed sklepem ... prawda? Dwie osoby w odległości 2 metrów od siebie na ulicy... ale rano i po południu pełne autobusy i tramwaje ludzi. I wtedy jest dobrze? A LOT DO DOMU ... kpina ... żadnej kontroli, zmierzenie temperatury i do domu... A gdzie kwarantanna? Gdzie testy? Gdzie kontrola nad tym co zrobiliście... Latając do Meksyku, Polinezji, Filipin, Wietnamu, Singapuru, Hongkongu, Australii na Kubę i do Algierii - chcecie powiedzieć że wracali emigranci? Pojechali tam za chlebem? I naprawdę ludzie w to wierzą. Janusze i Grażyny drą się w niebo głosy że - nie potrzebujemy tu takich... ograbią naszą służbę zdrowia ... Emigranci ?? Głodne kawałki. Turyści, których stać było na wycieczki teraz nie mają jak wrócić do domu. Emigranci nie wracają i NIE WRÓCĄ - bo polska służba zdrowia nie da im żadnej ochrony. Bo za chwilę sama przestanie istnieć. Walczycie z wiatrakami z brakiem idei jak zwalczyć tą epidemię. A nawet gdybyście mieli pomysł to nie macie pieniędzy na zrealizowanie. I nie będziecie mieli, bo gospodarka umrze szybciej niż koronwairus. Zakaz wstępu do lasu... a co w lesie panuje koronawirus? Ludzie mają siedzieć w domu jak krowy w oborze, bo to jest wyższa konieczność? Czy Pan oszalał czy każą Panu to powtarzać? Poczta Polska ma otwierać listy?! I co z nimi robić? A jeśli nie będą mieli adresu elektronicznego to zaklejać? Naprawdę? Żołnierze wspierający policję na ulicach naprawdę muszą po niej paradować z długą bronią? Po co? Do kogo mają ewentualnie strzelać? Do tych którzy łamią zakazy? Czy Pan wie z czym to się kojarzy? Mandaty dla osób które pojechały umyć samochód? Bo znaleźliście sobie czarne owce? Pan naprawdę w to wierzy? Czy każą Panu wierzyć? Dlaczego w innych krajach nikt nie waży się nawet tak ostentacyjnie łamać praw obywatelskich? Czy Polska to już kraj kaczego zamordyzmu? Kaczystan? Głosowanie korespondencyjne? Jesteście debilami... Może Pan Prezydent te wybory wygra, ale nie szanujecie dalej obywateli to mam nadzieję że następne wybory spowodują że odejdziecie z tarczą. Polska jest niestety krajem, który cierpi dziś z powodu rozdawnictwa... kiedy trwała dobra koniunktura gospodarcza to uprawiano politykę rozdawnictwa. 500+, 13 emerytura itd... a dziś w budżecie nie ma środków na walkę z epidemią, ale były 2 mld na reżimową telewizję... bo DUDUŚ musi wygrać wybory... Służba zdrowia robi bokami, z powodu braku podstawowych środków ochrony szpitale same się wyłączają bo zamiast leczyć innych muszą zacząć leczyć siebie. Z policją taka sama sytuacja. Zamykacie komisariaty... za chwilę będzie to powszechne. A dlaczego? Bo nie macie środków i pomysłu na to co robić.... Trzymajcie dalej ludzi w odosobnieniu - doprowadzicie do takiego rozstroju gospodarczego, że później nikt go nie opanuje. Tarcza dla gospodarki - jak to ma działać skoro to fikcja. Jak ludzie przestaną mieć na chleb... a to stanie się bardzo szybko, to budżet przestanie mieć wpływy... jak przestanie to upadnie program 500+, 13 emerytura, podwyżki dla policji, służb mundurowych itd. Przegracie tą drogą ... na pewno. I tego właśnie Wam życzę.

czwartek, 23 stycznia 2020

A Moment in Eternity

SKANDAL! Walczy o zdrowie Polaków! Chcą go pozwać na 50 tys. Marcin Bust...

The Gael- Last of The Mohicans- Royal Scots Dragoon Guards- Bagpipes


WIOSNĄ, W DOLINIE RÓŻ

Na polanie kwiat bieleje polnej gruszy
Przyjdzie zając, dzik z zarośli przykuśtyka
Drzewko szczęścia w trawę kwiatki wiosny prószy
Pełne światła - kiedy dzień - lub sierp księżyca

Tak natchniona, tak serdeczna jest i czysta
Jakby z nieba sfrunął anioł jasnowłosy
U jej stóp się świeci wody cudny kryształ
Z głębi lasu dobiegają ptaków głosy

Za wzgórzami trawą ściele się dolina
Mostek z drewna, przy nim pachnie krzew różany
Mały domek w błękit skrzydła swe rozwinął
W ogród wiosny promienieją jego ściany

Wartki strumyk gwiazdom zwierza się i słońcu
Polną gruszę, gdy tam płynął, zapamiętał
Za wzgórzami cicho szemrząc bieg swój kończy
Chce pozostać tu, gdzie świat - ostoją piękna

Polnej gruszy, każdą wiosną, kwiat go woła
W jego płatkach drzemie tyle pięknych wspomnień
W górze bielik toczy w błękit tęskne koła
Lśni w obręczach ciszy słońca złoty promień

23 stycznia 2020                           Jan Sabiniarz

środa, 22 stycznia 2020

OBŁOK W RZECE

Czas dopala kiść jarzębiny
Która zimie swe serce oddała
W rzece obłok jak płynął, tak płynie
Kształt zewnętrzny wód cieniem ocala

Przez gałęzie słońce prześwieca
Listkiem ciszy zadrży powietrze
Zimorodek wzdłuż brzegów przeleci
Barwną tęczą otwiera w nas przestrzeń

Pień zmurszały mchem porośnięty
Przy nim kamień deszczem spłukany
Twa obecność tę chwilę uświęca
Chwilą szczęścia na dębu kolanach

Chłonę spokój na twarzy rozlany
Każda ścieżka do wiosny prowadzi
Słońce szczodrze swe ciepło rozdaje
W Róż Dolinie ogrzewa snów sady

Nabrzmiewają już pąki jabłoni
Zanim czas je ku słońcu otworzy
Cichym pięknem wśród dzikich ustroni
Kwiatek wiosny w dłoniach ułoży

22 stycznia 2020       Jan Sabiniarz

sobota, 11 stycznia 2020

The Best Of Country Songs Of All Time - Top 100 Greatest Old Country Mu...

Secret Garden - Appassionata

Sleepsong ~ Lullaby from a Secret Garden

Fear No More


GDY PODĄŻA DROGĄ

Noc się zapala w powieczornej ciszy
U góry gwiazdy - łzy nieutulone
Nad lasem księżyc srebrne lico toczy
Nim ranek spocznie w czułych drzew ramionach

Szelest przebiega niewidzialne chaszcze
Lusterko wody świeci się w dolinie
W urwiskach serca pusto i przepastnie
Jakże jest obco, dziwnie w tej godzinie

Coś niedobrego dzieje się z planetą
Choć kwitną wzgórza, w których płyną rzeki
I jak co roku słońce się uśmiecha
Nie, to nie deszcze, siarka z nieba leci

Dojdzie do zguby, ten, co chce na skróty
Nie można obejść, trzeba z tym się zmierzyć
By się nie zemścił na nim czas okrutnie
Traci nadzieję, gdy przestaje wierzyć

Jest jeszcze miłość, czuła w środku zdarzeń
Wyciągnąć rękę po nią - to za mało
Jest niewidzialna, z  świątyń serc się jawi
Rozjaśnia ciemność, niby brzask poranek

Żarliwa słowem w Oliwkowym Gaju
W dole rybacy zarzucają sieci
Dopiero w innych siebie rozpoznaje
Czasem - na krótko, niby ptak przeleci

Przybrana w mosty i wysokie mury
Kto jej dostąpi - jakby spoczął w Bogu
Świat w nim odżywa, nie jest już ponury
Myśl jego jasna nie zaznaje trwogi

Pięknieje dziewcząt blask wiosennych twarzy
Promienie leszczyn schodzą do parowu
Człowiek raz jeszcze piękno swe ukaże
Drży listkiem szczęścia, gdy podąża drogą

11 stycznia 2020                    Jan Sabiniarz




wtorek, 7 stycznia 2020

Baroque Music Collection - Vivaldi, Bach, Corelli, Telemann...

MODLITWA U PROGU DNIA

Nie jesteś dla mnie Wielką Ciszą
Myślą i duszą czuję twe istnienie
Ptakiem i drzewem święte słowa piszesz
To w nich znajduję serca pokrzepienie

Wołasz mnie prostą lecz niełatwą drogą
Ukryte w trawie czytam twoje znaki
Nie jesteś zimny niby sopel lodu
Wiem, gdy radujesz się i kiedy płaczesz

Jawisz się w ciszy, nikniesz pośród zgiełku
Nieważne - jakie tobie dają imię
Dłoń twa roztacza wokół świata piękno
Wiem, gdy cię nie ma i gdy jesteś przy mnie

Mijają drzewa, ludzie i narody
Ziemia zaledwie pyłkiem jest kosmosu
Jakże miłuję słońca blask nad wodą -
Ta krótka chwila cząstką jest bezkresu

Przetrwa swym blaskiem, w wieczność się zapisze
Olśniona głębią, przemieniona czynem
Jakżem ci wdzięczny, gdy przed tobą stoję
W twojej światłości duch mój się rozpłynie

7 stycznia 2020                 Jan Sabiniarz

Korwin-Mikke: zmarnowałem życie rzucając perły przed wieprze

poniedziałek, 6 stycznia 2020


DĄB MEGO ŻYCIA

Sam, z każdym dniem, tworzę mój świat od nowa
Z ciszy wieczoru i porannych mgieł
Gdy zgubię drogę, ty mnie, proszę, prowadź
Światłością nocy - w mroku widzę cię

Dąb mego życia chociaż gubi liście
Lecz mi ostoją jego mocny pień
Przetrwał niejednej, srogiej burzy przejście
Ożywa wiosną, w górę wciąż się pnie

Nikną pokoleń klęski i pochody
Mijają liście zagubionych drżeń
W murach i bramach drzemie wieczna młodość
Myśl przywiązana jak do drzewa cień

Wierzę, zaiste, świat ten nie ma granic
Piekła i nieba nieskończony czas
Który się tłucze pośród górskich grani
Odbity lustrem nieśmiertelnych gwiazd

6 stycznia 2020                   Jan Sabiniarz


niedziela, 5 stycznia 2020



TEN, KTO SZUKA

Ten kto szuka, ten nie błądzi
Przez to wciąż odkrywa siebie
Odnajduje ten zakątek
Który w głębi duszy drzemie

Ref: Nie wie, co to jest zatrata
       Choć zna ból łamanych skrzydeł
       Ptakiem słowa w górę wzlata
       Skąd tak dobrze wszystko widać

W nim jeziora zagubione
Lasy, góry nieprzebyte
Niesie ogień, którym płonie
Który łączy zmierzch ze świtem

      Ref: Nie wie…

Ziarno piękna chce ocalić
Dęby śpiące w nim i brzozy
To w nich siebie rozpoznaje
Z trawą życie chce ułożyć

      Ref: Nie wie…

W wodzie złocą się kaczeńce
Strumyk wciąż przed siebie płynie
Gdy ustanie bicie serca
Bóg go wesprze w tej godzinie

     Ref…Nie wie

5 stycznia 2020
Słowa i muzyka - Jan Sabiniarz

ADAGIO ZIMOWE

Zima odsłania białe swe ramiona
Iskierki słońca wśród przerębli świecą
Cisza pejzażu w twoich oczach płonie
Na płachcie śniegu ptaka cień przeleci

Drogi i ścieżki suną w dal zaspami
Nad nimi szronem pochylone drzewa
Gdy noc gwiaździsta błyśnie między nami
Wstąpi w nas spokój zimowego nieba

Adagio Bacha w sopli klawiaturze
Światło księżyca zagra ze wzruszeniem
To, które chwili i wieczności służy
Ze źródła serca bierze tęsknot brzmienie

Świętości ciszy żaden dźwięk nie spłoszy
W las bezszelestnie suną w śniegu sanie
Niebo i ziemia, drzewa są bez głosu
Nim promień ranka z łóżka nocy wstanie

5 stycznia 2020                       Jan Sabiniarz


Baroque Adagios - Studying & Learning