poniedziałek, 29 kwietnia 2019


KOŃ

Koniu, świątynio brązowego piękna
Słońcem i wiatrem, kwieciem łąk rzeźbiony
Gwiazdy zdejmują z twoich kopyt pęta
Którymi sidlić chce cię świat szalony

Lecz ty na zawsze wolnym pozostaniesz
Wolność w wewnętrzny błękit  twój wpisana
Żadna zewnętrzna siła cię nie złamie
Ty nie wiesz, co to jest: być pokonanym

Marzenia jezior w twych wilgotnych oczach
Które jak grzywa są przez wiatr rozwiane
Gdy skubiesz trawę, cisza w nich się toczy
W promieniach brzasku brodząc po kolana

Ty, który gardzisz batem i wędzidłem
Któremu obca przemoc i ostrogi
Aniołem stróżem zawsze jesteś przy mnie
Nie, to nie my, tyś pierwszy jest po Bogu.

Jan Sabiniarz




5 komentarzy:

  1. Piękny wiersz i piękne stworzenia... Pozdrawiam serdecznie, Janie i nutkę zostawiam... :)
    https://youtu.be/vzu96Qtivyg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poruszająca jest "Nutka", którą dodałaś, Moniko...
      Dziękuję. Zza okna pozdrawia Ciebie przeuroczy zachód słońca... :)

      Usuń
  2. PS
    Dodałam translatora do Twojego bloga, by i cudzoziemcy mieli szansę podziwiać jego zawartość...:)
    U góry prawej kolumny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś Niezwykła, o wszystkim, co dobre i pożyteczne pomyślisz... :)

      Usuń
  3. Janie...takie wychowanie... ;)...:)

    OdpowiedzUsuń