czwartek, 23 stycznia 2020
WIOSNĄ, W DOLINIE RÓŻ
Na polanie kwiat bieleje polnej gruszy
Przyjdzie zając, dzik z zarośli przykuśtyka
Drzewko szczęścia w trawę kwiatki wiosny prószy
Pełne światła - kiedy dzień - lub sierp księżyca
Tak natchniona, tak serdeczna jest i czysta
Jakby z nieba sfrunął anioł jasnowłosy
U jej stóp się świeci wody cudny kryształ
Z głębi lasu dobiegają ptaków głosy
Za wzgórzami trawą ściele się dolina
Mostek z drewna, przy nim pachnie krzew różany
Mały domek w błękit skrzydła swe rozwinął
W ogród wiosny promienieją jego ściany
Wartki strumyk gwiazdom zwierza się i słońcu
Polną gruszę, gdy tam płynął, zapamiętał
Za wzgórzami cicho szemrząc bieg swój kończy
Chce pozostać tu, gdzie świat - ostoją piękna
Polnej gruszy, każdą wiosną, kwiat go woła
W jego płatkach drzemie tyle pięknych wspomnień
W górze bielik toczy w błękit tęskne koła
Lśni w obręczach ciszy słońca złoty promień
23 stycznia 2020 Jan Sabiniarz
środa, 22 stycznia 2020
OBŁOK
W RZECE
Czas dopala kiść jarzębiny
Która zimie swe serce oddała
W rzece obłok jak płynął, tak płynie
Kształt zewnętrzny wód cieniem ocala
Przez gałęzie słońce prześwieca
Listkiem ciszy zadrży powietrze
Zimorodek wzdłuż brzegów przeleci
Barwną tęczą otwiera w nas przestrzeń
Pień zmurszały mchem porośnięty
Przy nim kamień deszczem spłukany
Twa obecność tę chwilę uświęca
Chwilą szczęścia na dębu kolanach
Chłonę spokój na twarzy rozlany
Każda ścieżka do wiosny prowadzi
Słońce szczodrze swe ciepło rozdaje
W Róż Dolinie ogrzewa snów sady
Nabrzmiewają już pąki jabłoni
Zanim czas je ku słońcu otworzy
Cichym pięknem wśród dzikich ustroni
Kwiatek wiosny w dłoniach ułoży
22 stycznia 2020 Jan Sabiniarz
Czas dopala kiść jarzębiny
Która zimie swe serce oddała
W rzece obłok jak płynął, tak płynie
Kształt zewnętrzny wód cieniem ocala
Przez gałęzie słońce prześwieca
Listkiem ciszy zadrży powietrze
Zimorodek wzdłuż brzegów przeleci
Barwną tęczą otwiera w nas przestrzeń
Pień zmurszały mchem porośnięty
Przy nim kamień deszczem spłukany
Twa obecność tę chwilę uświęca
Chwilą szczęścia na dębu kolanach
Chłonę spokój na twarzy rozlany
Każda ścieżka do wiosny prowadzi
Słońce szczodrze swe ciepło rozdaje
W Róż Dolinie ogrzewa snów sady
Nabrzmiewają już pąki jabłoni
Zanim czas je ku słońcu otworzy
Cichym pięknem wśród dzikich ustroni
Kwiatek wiosny w dłoniach ułoży
22 stycznia 2020 Jan Sabiniarz
niedziela, 19 stycznia 2020
piątek, 17 stycznia 2020
sobota, 11 stycznia 2020
GDY PODĄŻA DROGĄ
Noc się zapala w powieczornej ciszy
U góry gwiazdy - łzy nieutulone
Nad lasem księżyc srebrne lico toczy
Nim ranek spocznie w czułych drzew ramionach
Szelest przebiega niewidzialne chaszcze
Lusterko wody świeci się w dolinie
W urwiskach serca pusto i przepastnie
Jakże jest obco, dziwnie w tej godzinie
Coś niedobrego dzieje się z planetą
Choć kwitną wzgórza, w których płyną rzeki
I jak co roku słońce się uśmiecha
Nie, to nie deszcze, siarka z nieba leci
Dojdzie do zguby, ten, co chce na skróty
Nie można obejść, trzeba z tym się zmierzyć
By się nie zemścił na nim czas okrutnie
Traci nadzieję, gdy przestaje wierzyć
Jest jeszcze miłość, czuła w środku zdarzeń
Wyciągnąć rękę po nią - to za mało
Jest niewidzialna, z świątyń serc się jawi
Rozjaśnia ciemność, niby brzask poranek
Żarliwa słowem w Oliwkowym Gaju
W dole rybacy zarzucają sieci
Dopiero w innych siebie rozpoznaje
Czasem - na krótko, niby ptak przeleci
Przybrana w mosty i wysokie mury
Kto jej dostąpi - jakby spoczął w Bogu
Świat w nim odżywa, nie jest już ponury
Myśl jego jasna nie zaznaje trwogi
Pięknieje dziewcząt blask wiosennych twarzy
Promienie leszczyn schodzą do parowu
Człowiek raz jeszcze piękno swe ukaże
Drży listkiem szczęścia, gdy podąża drogą
11 stycznia 2020 Jan Sabiniarz
Noc się zapala w powieczornej ciszy
U góry gwiazdy - łzy nieutulone
Nad lasem księżyc srebrne lico toczy
Nim ranek spocznie w czułych drzew ramionach
Szelest przebiega niewidzialne chaszcze
Lusterko wody świeci się w dolinie
W urwiskach serca pusto i przepastnie
Jakże jest obco, dziwnie w tej godzinie
Coś niedobrego dzieje się z planetą
Choć kwitną wzgórza, w których płyną rzeki
I jak co roku słońce się uśmiecha
Nie, to nie deszcze, siarka z nieba leci
Dojdzie do zguby, ten, co chce na skróty
Nie można obejść, trzeba z tym się zmierzyć
By się nie zemścił na nim czas okrutnie
Traci nadzieję, gdy przestaje wierzyć
Jest jeszcze miłość, czuła w środku zdarzeń
Wyciągnąć rękę po nią - to za mało
Jest niewidzialna, z świątyń serc się jawi
Rozjaśnia ciemność, niby brzask poranek
Żarliwa słowem w Oliwkowym Gaju
W dole rybacy zarzucają sieci
Dopiero w innych siebie rozpoznaje
Czasem - na krótko, niby ptak przeleci
Przybrana w mosty i wysokie mury
Kto jej dostąpi - jakby spoczął w Bogu
Świat w nim odżywa, nie jest już ponury
Myśl jego jasna nie zaznaje trwogi
Pięknieje dziewcząt blask wiosennych twarzy
Promienie leszczyn schodzą do parowu
Człowiek raz jeszcze piękno swe ukaże
Drży listkiem szczęścia, gdy podąża drogą
11 stycznia 2020 Jan Sabiniarz
piątek, 10 stycznia 2020
wtorek, 7 stycznia 2020
MODLITWA
U PROGU DNIA
Nie jesteś dla mnie Wielką Ciszą
Myślą i duszą czuję twe istnienie
Ptakiem i drzewem święte słowa piszesz
To w nich znajduję serca pokrzepienie
Wołasz mnie prostą lecz niełatwą drogą
Ukryte w trawie czytam twoje znaki
Nie jesteś zimny niby sopel lodu
Wiem, gdy radujesz się i kiedy płaczesz
Jawisz się w ciszy, nikniesz pośród zgiełku
Nieważne - jakie tobie dają imię
Dłoń twa roztacza wokół świata piękno
Wiem, gdy cię nie ma i gdy jesteś przy mnie
Mijają drzewa, ludzie i narody
Ziemia zaledwie pyłkiem jest kosmosu
Jakże miłuję słońca blask nad wodą -
Ta krótka chwila cząstką jest bezkresu
Przetrwa swym blaskiem, w wieczność się zapisze
Olśniona głębią, przemieniona czynem
Jakżem ci wdzięczny, gdy przed tobą stoję
W twojej światłości duch mój się rozpłynie
7 stycznia 2020 Jan Sabiniarz
Nie jesteś dla mnie Wielką Ciszą
Myślą i duszą czuję twe istnienie
Ptakiem i drzewem święte słowa piszesz
To w nich znajduję serca pokrzepienie
Wołasz mnie prostą lecz niełatwą drogą
Ukryte w trawie czytam twoje znaki
Nie jesteś zimny niby sopel lodu
Wiem, gdy radujesz się i kiedy płaczesz
Jawisz się w ciszy, nikniesz pośród zgiełku
Nieważne - jakie tobie dają imię
Dłoń twa roztacza wokół świata piękno
Wiem, gdy cię nie ma i gdy jesteś przy mnie
Mijają drzewa, ludzie i narody
Ziemia zaledwie pyłkiem jest kosmosu
Jakże miłuję słońca blask nad wodą -
Ta krótka chwila cząstką jest bezkresu
Przetrwa swym blaskiem, w wieczność się zapisze
Olśniona głębią, przemieniona czynem
Jakżem ci wdzięczny, gdy przed tobą stoję
W twojej światłości duch mój się rozpłynie
7 stycznia 2020 Jan Sabiniarz
poniedziałek, 6 stycznia 2020
DĄB MEGO ŻYCIA
Sam, z każdym dniem, tworzę mój świat od nowa
Z ciszy wieczoru i porannych mgieł
Gdy zgubię drogę, ty mnie, proszę, prowadź
Światłością nocy - w mroku widzę cię
Dąb mego życia chociaż gubi liście
Lecz mi ostoją jego mocny pień
Przetrwał niejednej, srogiej burzy przejście
Ożywa wiosną, w górę wciąż się pnie
Nikną pokoleń klęski i pochody
Mijają liście zagubionych drżeń
W murach i bramach drzemie wieczna młodość
Myśl przywiązana jak do drzewa cień
Wierzę, zaiste, świat ten nie ma granic
Piekła i nieba nieskończony czas
Który się tłucze pośród górskich grani
Odbity lustrem nieśmiertelnych gwiazd
6 stycznia 2020 Jan Sabiniarz
Sam, z każdym dniem, tworzę mój świat od nowa
Z ciszy wieczoru i porannych mgieł
Gdy zgubię drogę, ty mnie, proszę, prowadź
Światłością nocy - w mroku widzę cię
Dąb mego życia chociaż gubi liście
Lecz mi ostoją jego mocny pień
Przetrwał niejednej, srogiej burzy przejście
Ożywa wiosną, w górę wciąż się pnie
Nikną pokoleń klęski i pochody
Mijają liście zagubionych drżeń
W murach i bramach drzemie wieczna młodość
Myśl przywiązana jak do drzewa cień
Wierzę, zaiste, świat ten nie ma granic
Piekła i nieba nieskończony czas
Który się tłucze pośród górskich grani
Odbity lustrem nieśmiertelnych gwiazd
6 stycznia 2020 Jan Sabiniarz
niedziela, 5 stycznia 2020
TEN, KTO SZUKA
Ten kto szuka, ten nie błądzi
Przez to wciąż odkrywa siebie
Odnajduje ten zakątek
Który w głębi duszy drzemie
Ref: Nie wie, co to jest zatrata
Choć zna ból łamanych skrzydeł
Ptakiem słowa w górę wzlata
Skąd tak dobrze wszystko widać
W nim jeziora zagubione
Lasy, góry nieprzebyte
Niesie ogień, którym płonie
Który łączy zmierzch ze świtem
Ref: Nie wie…
Ziarno piękna chce ocalić
Dęby śpiące w nim i brzozy
To w nich siebie rozpoznaje
Z trawą życie chce ułożyć
Ref: Nie wie…
W wodzie złocą się kaczeńce
Strumyk wciąż przed siebie płynie
Gdy ustanie bicie serca
Bóg go wesprze w tej godzinie
Ref…Nie wie
5 stycznia 2020
Słowa i muzyka - Jan Sabiniarz
ADAGIO ZIMOWE
Zima odsłania białe swe ramiona
Iskierki słońca wśród przerębli świecą
Cisza pejzażu w twoich oczach płonie
Na płachcie śniegu ptaka cień przeleci
Drogi i ścieżki suną w dal zaspami
Nad nimi szronem pochylone drzewa
Gdy noc gwiaździsta błyśnie między nami
Wstąpi w nas spokój zimowego nieba
Adagio Bacha w sopli klawiaturze
Światło księżyca zagra ze wzruszeniem
To, które chwili i wieczności służy
Ze źródła serca bierze tęsknot brzmienie
Świętości ciszy żaden dźwięk nie spłoszy
W las bezszelestnie suną w śniegu sanie
Niebo i ziemia, drzewa są bez głosu
Nim promień ranka z łóżka nocy wstanie
5 stycznia 2020 Jan Sabiniarz
Zima odsłania białe swe ramiona
Iskierki słońca wśród przerębli świecą
Cisza pejzażu w twoich oczach płonie
Na płachcie śniegu ptaka cień przeleci
Drogi i ścieżki suną w dal zaspami
Nad nimi szronem pochylone drzewa
Gdy noc gwiaździsta błyśnie między nami
Wstąpi w nas spokój zimowego nieba
Adagio Bacha w sopli klawiaturze
Światło księżyca zagra ze wzruszeniem
To, które chwili i wieczności służy
Ze źródła serca bierze tęsknot brzmienie
Świętości ciszy żaden dźwięk nie spłoszy
W las bezszelestnie suną w śniegu sanie
Niebo i ziemia, drzewa są bez głosu
Nim promień ranka z łóżka nocy wstanie
5 stycznia 2020 Jan Sabiniarz
sobota, 4 stycznia 2020
piątek, 3 stycznia 2020
czwartek, 2 stycznia 2020
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)