PROWADŹ
MNIE, NOCY
Prowadź mnie - nocy - ku łagodnym świtom
Gdzie światło brzasku pośród łąk się ściele
Gdzie cisza drzemie jeszcze w ptaków krzyku
I z pni spróchniałych wzrasta nowa zieleń
Prowadź mnie - nocy - ku ogrodom ducha
Gdzie wiekuistość w nas odkrywa drogi
Gdzie dąb rozdarty szeptu trawy słucha
I chwila w mroku nie zaznaje trwogi
Prowadź mnie - nocy - przez gwiaździste pola
Gdzie promień żyta z chabrem łączy dłonie
Gdzie świeci woda i kukułka woła
I paproć zmierzchu w mchach poranka płonie
Prowadź mnie - nocy - wąską ścieżką słowa
Abym z miłością wgłębiał się w milczenie
Gdy zejdę z drogi - ty mnie - proszę, prowadź
Żebym mą ciszę wplótł w muzyki brzmienie
Jan Sabiniarz
środa, 31 lipca 2019
Nie jesteś echem, ani mitem
Ty jesteś żywym pośród żywych
Prawdą, na co dzień w nas ukrytą
Któryś z tamtego świata przybył
Idę za tobą lutni głosem
Partitą serca, fugą Bacha
Tak trudno tobie w drodze sprostać
Bezlistnym drzewem w środku lata
Kiedy się budzę w ciszy nocy
I lśnieniu nieba sny powierzam
Sam na sam jestem z gwiazd migotem
Ku którym moja dusza zmierza
Zostanie po mnie głaz spękany
Morze, co skałom stopy myje
Jest taka ciemność, co nie rani
Gdy z ziarna jej wyrasta miłość
Zostaną za mną błędy liczne
Czyny i słowa, co - nie w porę
Niejednoznaczne, obosieczne -
Już rozgrzeszonych - nie zabiorę
Nie raz po trzykroć kur zapieje
Ku sobie smutno wzrok odwrócę
Tak się spełniają życia dzieje
W oddali piosnkę drozd zanuci
Kiedy dwa serca z sobą potrzeć
Na podobieństwo dwóch kamieni
W najgłębszym mroku iskra błyśnie
Jak słońce ciemność rozpłomieni
Dwie belki z sobą się spotkały
By, połączone, stać się krzyżem
By słowo się milczeniem stało
Nocą - do brzasku coraz bliżej
Pod nocy drzewem tak pogodnie
Nie ma tu nic do rozumienia
To, co czyniłem, wraca do mnie
Jak łania zmierzchu z lasu cienia
Jan Sabiniarz
poniedziałek, 29 lipca 2019
CISZA
Przychodzi
do mnie ciągle inna cisza
W
coraz to innym jawi się przebraniu
Ciągle
inaczej widzę ją i słyszę
To w
zamyśleniu, to w muzyki graniu
Lubię
z nią spędzać noce i wieczory
Siąść
przy kominku razem z nią bez słowa
Zawsze
mi – miła, nie ma takiej pory
Żebym
w jej dłonie nie chciał wtulić głowy
Choć
źle jej czasem, nigdy się nie skarży
Kiedy
odchodzi, nie zostawia pustki
Jest
najpiękniejsza, gdy za oknem jesień
Dusza
przegląda się w - bez skazy lustrze
Nie
zwodzi z drogi, nie chce się naprzykrzać
W
cień się usuwa, kiedy miejsca mało
Gdy
noc się kończy, idzie spać o świcie
Najbardziej
cenię wierność jej i stałość
Jan Sabiniarz
W DOLINIE SIÓDMYCH GÓR
W górach powietrze jeszcze pełne drżenia
Słońce przez szczyty przebić się nie może
W dolinie ciszy trawa słodko drzemie
Natchniona światłem niby ziarnem orzech
W zboczach kapliczki i kościółków wieże
Wstążkami dróżek przeplatane łąki
Niebo pogodne - kiedy człowiek wierzy
Prostota myśli serc rozchyla pąki
Za dnia panuje uśmiech i życzliwość
Choć zegar tyka, lecz nikt się nie spieszy
Drzewa i ptaki w głos wyznają miłość
Pieśni dojrzałej głos się echem niesie
Ziemia matczyna wierna swej tradycji
Nad którą krzepka ręka ojca czuwa
Przeszłość obecna i bezpieczna przyszłość
To - co jest godne - w trudzie się wykuwa
Na pewno nieraz jeszcze tutaj wrócę
Złakniony tchnienia średniowiecznych katedr
Gdzie promień ciszy woła na pobudkę
I pokój skrzydła wznosi swe nad światem
Jan Sabiniarz
niedziela, 28 lipca 2019
wtorek, 23 lipca 2019
GŁOS
Gdzie jesteś, głosie, gdzie ty
się podziewasz
Czemu ukryłeś się w wieczornej
ciszy
W wieczornym różu płoną słońca
drzewa
Proszę, wyjdź z cienia, jeśli
ty mnie słyszysz
Ścieżką biegnącą przez
pachnące zioła
Piaski zdumione, cichych brzóz
korzenie
Daj znak, że słyszysz, kiedy ciebie wołam
Zanim na drobne głos mój się
rozmieni
W lesie noc zapada, dzień
ukrył się w trawie
Pierwszą gwiazdą w górze niebo
napoczęte
Jeszcze się trzepoczą błyski
chwil na jawie
Każda noc jest inna, każda noc
jest święta
Pod okapem mroku świeci promień
blady
Przebiegają kosmyk twarzy sny
dziewczęce
W oknie księżyc świeci, jego
cień się kładzie
I wyzwala w duszy jasność
niepojętą
Wiem, że już nie przyjdziesz,
nie tkniesz mnie swą ciszą
Nie zaskrzypią deski gwoźdźmi
na podłodze
Nie zaiskrzy winem w dłoniach
szczęścia kryształ
I nie westchnie z nami stół na
jednej nodze
Jan Sabiniarz
Jan Sabiniarz
poniedziałek, 22 lipca 2019
PRZYJACIELE
Są ze mną zawsze moi przyjaciele
Choć nie znam ich z głosu, z imion przypomnienia
Lubię, gdy nocą, niby kwiat się ściele
To, co w mej duszy światło rozpromienia
Są tacy cisi, czasem szepną słowo
Które balsamem jest na duszy rany
Jawią się piękni, niby noc majowa
To oni koją moich nocy ściany
W piękności świata pragną się odnaleźć
By nie uronić nic, co jest im dane
W rozdarciu serca oraz w zgiełku szale
By poznać szczęście, które jest im dane
Płyną po niebie jak samotne ptaki
To ich wyznaniem, czasem, noc zakwili
Jawią się piękni, pełni skrytych znaczeń
Potrzebni sercu, w każdej życia chwili
Jan Sabiniarz
Są ze mną zawsze moi przyjaciele
Choć nie znam ich z głosu, z imion przypomnienia
Lubię, gdy nocą, niby kwiat się ściele
To, co w mej duszy światło rozpromienia
Są tacy cisi, czasem szepną słowo
Które balsamem jest na duszy rany
Jawią się piękni, niby noc majowa
To oni koją moich nocy ściany
W piękności świata pragną się odnaleźć
By nie uronić nic, co jest im dane
W rozdarciu serca oraz w zgiełku szale
By poznać szczęście, które jest im dane
Płyną po niebie jak samotne ptaki
To ich wyznaniem, czasem, noc zakwili
Jawią się piękni, pełni skrytych znaczeń
Potrzebni sercu, w każdej życia chwili
Jan Sabiniarz
MOJE
PEJZAŻE
Z kolorów, światła - pejzaż zbudowany
Żółcie i ugry i błękitu cienie
U dołu - drzewa, liśćmi malowane
Nad nimi - nieba wiekuiste tchnienie
W oddali domy wszyte w łany zboża
Cisze dzwoniące złotym kłosem lata
Chabry, kąkole oraz maki hoże
Wichry biegnące, dokądś, na skraj świata
My, wśród nich - wolni, wszystkie ścieżki - nasze
Kwieciste łąki i jabłeczne sady
Twarz dębu spokój promieniami głaszcze
W lustrze jeziora zasnął obłok blady
Zmierzchy i brzaski i łąk mgliste rysy
Gdy słońce wstaje i skowronek śpiewa
Świerszcze jesieni wśród nabrzmiałej ciszy
W której się serce balsamicznie miewa
Niezapomniane po to są powroty
By nic nie ubyło i nie przepadło
Czas nie zaciera - a wręcz ustokrotnia -
Piękno spełnione - w duszy się pokładło
Jan Sabiniarz
Z kolorów, światła - pejzaż zbudowany
Żółcie i ugry i błękitu cienie
U dołu - drzewa, liśćmi malowane
Nad nimi - nieba wiekuiste tchnienie
W oddali domy wszyte w łany zboża
Cisze dzwoniące złotym kłosem lata
Chabry, kąkole oraz maki hoże
Wichry biegnące, dokądś, na skraj świata
My, wśród nich - wolni, wszystkie ścieżki - nasze
Kwieciste łąki i jabłeczne sady
Twarz dębu spokój promieniami głaszcze
W lustrze jeziora zasnął obłok blady
Zmierzchy i brzaski i łąk mgliste rysy
Gdy słońce wstaje i skowronek śpiewa
Świerszcze jesieni wśród nabrzmiałej ciszy
W której się serce balsamicznie miewa
Niezapomniane po to są powroty
By nic nie ubyło i nie przepadło
Czas nie zaciera - a wręcz ustokrotnia -
Piękno spełnione - w duszy się pokładło
Jan Sabiniarz
niedziela, 21 lipca 2019
WSZYSTKO,
CO PIĘKNE
Wszystko, co piękne, nas przemienia
I czyni pełniejszymi ludźmi
Ku wzniosłym szczytom zaistnienia
I tylko dobru, prawdzie służy
Wszystko, co piękne, nas przemienia
Do długiej drogi w podróż woła
W której się dusza zakorzenia
By, do boskiego, zasiąść stołu
Wszystko, co piękne, to nas łączy
I - w innych szuka dopełnienia
Choć ma początek, nie zna końca
Wielkich na drobne nie rozmienia
Piękno odradza drzewa w kwiaty
Wiśnie i grusze i jabłonie
To przed nim klęknie wiatr skrzydlaty
Zanim w wieczornej zorzy spłonie
Wszystko, co piękne - chwilą prawdy
Której myśl żadna nie ogarnie
Radością mędrca, smutkiem błazna
Nikt jej nie zniszczy, nie ukradnie
Piękno - istotą tego świata
Promieniejące z tylu kształtów
Gotowe burzyć wszelkie kraty
Nie da się zmierzyć żadną miarką
Piękno, w prostocie swej radosne
Nie po to świeci, by olśniewać
Wewnętrzną ciszą w sercu rośnie
Czerpię z niej moc i spokój drzewa
Jan Sabiniarz
Wszystko, co piękne, nas przemienia
I czyni pełniejszymi ludźmi
Ku wzniosłym szczytom zaistnienia
I tylko dobru, prawdzie służy
Wszystko, co piękne, nas przemienia
Do długiej drogi w podróż woła
W której się dusza zakorzenia
By, do boskiego, zasiąść stołu
Wszystko, co piękne, to nas łączy
I - w innych szuka dopełnienia
Choć ma początek, nie zna końca
Wielkich na drobne nie rozmienia
Piękno odradza drzewa w kwiaty
Wiśnie i grusze i jabłonie
To przed nim klęknie wiatr skrzydlaty
Zanim w wieczornej zorzy spłonie
Wszystko, co piękne - chwilą prawdy
Której myśl żadna nie ogarnie
Radością mędrca, smutkiem błazna
Nikt jej nie zniszczy, nie ukradnie
Piękno - istotą tego świata
Promieniejące z tylu kształtów
Gotowe burzyć wszelkie kraty
Nie da się zmierzyć żadną miarką
Piękno, w prostocie swej radosne
Nie po to świeci, by olśniewać
Wewnętrzną ciszą w sercu rośnie
Czerpię z niej moc i spokój drzewa
Jan Sabiniarz
sobota, 20 lipca 2019
MIŁOŚĆ
Drży w listku wiatru, drzemie pod kamieniem
Szepcze w nas ciszą, to milczeniem woła
Gdy błyśnie ranek, wita drzewa cieniem
Wzbija się w błękit i zatacza koła
Jest taka cicha, jakby jej nie było
Nocą z czół zgarnia przedwieczorny smutek
Ma jedno imię - wszystko w niej się kryje
Idzie swą drogą, nigdy nie na skróty
Jawi się nagle, to na lata znika
A jednak pamięć o niej pozostaje
Gdy chcę ją ujrzeć, oczy swe przymykam
Choć zaraz potem serce mi się kraje
Imię jej nigdy nie zobojętnieje
To wiem na pewno, tyle lat kołacze
Przychodzi nocą, znika, kiedy dnieje
Stęskniona klamka czasem o niej płacze
Mijają wiosny, lata i jesienie
Te same drzewa i ci sami ludzie
Rzeka od źródła ciągle w nas się mieni
Spocznie w zakolach, po codziennym trudzie
Jej zawdzięczamy góry i kaniony
Potoki nieba, jasnych siklaw tęcze
Ten kryształ oczu, w którym serce płonie
Wieczności chwile, w których piękno dźwięczy
Rzeko cudowna, kocham twoje wody
Urwiste brzegi, w których piętrzysz fale
Jakże mi bliska twoja wieczna młodość
Twoje dotyki i twe mgielne dale
20 lipca 2019 Jan Sabiniarz
Drży w listku wiatru, drzemie pod kamieniem
Szepcze w nas ciszą, to milczeniem woła
Gdy błyśnie ranek, wita drzewa cieniem
Wzbija się w błękit i zatacza koła
Jest taka cicha, jakby jej nie było
Nocą z czół zgarnia przedwieczorny smutek
Ma jedno imię - wszystko w niej się kryje
Idzie swą drogą, nigdy nie na skróty
Jawi się nagle, to na lata znika
A jednak pamięć o niej pozostaje
Gdy chcę ją ujrzeć, oczy swe przymykam
Choć zaraz potem serce mi się kraje
Imię jej nigdy nie zobojętnieje
To wiem na pewno, tyle lat kołacze
Przychodzi nocą, znika, kiedy dnieje
Stęskniona klamka czasem o niej płacze
Mijają wiosny, lata i jesienie
Te same drzewa i ci sami ludzie
Rzeka od źródła ciągle w nas się mieni
Spocznie w zakolach, po codziennym trudzie
Jej zawdzięczamy góry i kaniony
Potoki nieba, jasnych siklaw tęcze
Ten kryształ oczu, w którym serce płonie
Wieczności chwile, w których piękno dźwięczy
Rzeko cudowna, kocham twoje wody
Urwiste brzegi, w których piętrzysz fale
Jakże mi bliska twoja wieczna młodość
Twoje dotyki i twe mgielne dale
20 lipca 2019 Jan Sabiniarz
RZEKA KSIĘŻYCOWA
II.
II.
W dole - księżyca czuły cień na piasku
U góry srebrne wśród gałęzi lśnienie
Zostaniesz ze mną tutaj aż do brzasku
Zanim się w słońca złoty promień zmienisz
Powiedz, dlaczego w nas jest tyle ciszy
Tyle spokoju w niespokojnym niebie
Rzeka wciąż nowe ku nam toczy wody
Gałązka światła nad nią się kolebie
Powiew zielony nas - ku nam prowadzi
Gorącym szeptem mu wtórują fale
Na zboczach szczęścia gwiazdy skubią trawę
Okienko domu świeci w łąk oddali
Nad nami nocy rozłożyste drzewo
Spróchniała dziupla, w której skarby skryte
Czy szum ten słyszysz? U stóp rzeki przełom
Choć jeszcze wieczór, a już pragnie świtu
Życie chce zacząć się - jak dzień - od nowa
Opadły w trawę brzóz pożółkłe liście
Gdzieś się zbiegają tęsknych snów bezdroża
Ranek obwieszcza pustej ścieżki przyjście
Jan Sabiniarz
Jan Sabiniarz
czwartek, 18 lipca 2019
MUZYKĄ
WYSNUTA
Z ciszy - muzyką tyś wysnuta
Choć nie masz twarzy, ni imienia
Tyś ptakiem nocy i południa
Co pory roku we mnie zmienia
Jak piórko lekka, skrzypiec głosem
Wołasz, prowadzisz mnie w te światy
Gdzie lipiec wschodzi serca kłosem
I staw błękitny - jak przed laty
Najczystszym dźwiękiem noc przenikasz
Światłem księżyca na pościeli
Miłuję dłoni twych promyki
I szept twój cichy, słów niewiele
Przychodzisz do mnie w noc bezsenną
A czasem we śnie mi się jawisz
Znajduję cię, choć wokół ciemno
Gdy na policzku dłoń swą kładziesz
Nie zdmuchnie ciebie wiatr, ni ranek
Nie gaśniesz niby płomień świecy
Odmykasz chwil i szczęścia bramy
Drzewem w ogrodzie, ptakiem wzlecisz
Gdy przyjdzie pora, wiem że wrócisz
Słońce zapada w cień gotyckiej wieży
Gdzie idę - się nie liczą skróty
I czas pod górkę wolno bieży
Jan Sabiniarz
Z ciszy - muzyką tyś wysnuta
Choć nie masz twarzy, ni imienia
Tyś ptakiem nocy i południa
Co pory roku we mnie zmienia
Jak piórko lekka, skrzypiec głosem
Wołasz, prowadzisz mnie w te światy
Gdzie lipiec wschodzi serca kłosem
I staw błękitny - jak przed laty
Najczystszym dźwiękiem noc przenikasz
Światłem księżyca na pościeli
Miłuję dłoni twych promyki
I szept twój cichy, słów niewiele
Przychodzisz do mnie w noc bezsenną
A czasem we śnie mi się jawisz
Znajduję cię, choć wokół ciemno
Gdy na policzku dłoń swą kładziesz
Nie zdmuchnie ciebie wiatr, ni ranek
Nie gaśniesz niby płomień świecy
Odmykasz chwil i szczęścia bramy
Drzewem w ogrodzie, ptakiem wzlecisz
Gdy przyjdzie pora, wiem że wrócisz
Słońce zapada w cień gotyckiej wieży
Gdzie idę - się nie liczą skróty
I czas pod górkę wolno bieży
Jan Sabiniarz
KSIĘGA MEGO ŻYCIA
Ma miłość w starych księgach zapisana
W pucharze dłoni, w kropli polnej rosy
Ciszą wieczoru w zrywach serc rozlana
Mgiełką milczenia czułym ptaków głosem
Kwieciem ogrodów światło się rozwija
To, które nocą w niebotycznej ciszy
Łzą przywołuje z dali imię czyjeś
Zapada w pustkę, tylko Bóg je słyszy
W otwartej księdze mego życia czytam
Żeby ułowić to, co w niej najświętsze
Co w głębi studni, w mroku jest ukryte
I co mnie darzy bezustannym pięknem
18 lipca 2019 Jan Sabiniarz
GDZIEKOLWIEK
Jakże do twarzy bywa nam z tą ciszą
Wiem, jak, czasami, trzeba się pilnować
Temu, co wielkie, małe towarzyszy
Jak łatwo można zranić błękit słowem
Za oknem - wiosna, w głębi bez przemija
Wczoraj - świetlisty, dziś już trochę rdzawy
Szczęśliwa pora kwieciem sad okrywa
W ciebie i we mnie świt wstępuje żwawo
Cienie są takie, jakie przedtem były
Przydrożny kamień pisze światła dzieje
Pośród sitowia płynie łódką miłość
Ptak trąca szuwar, w lustrze stawu dnieje
Słońce całuje w nas serdeczne łąki
Wiew strąca rosę z drżącej pajęczyny
Czaruje liściem, gdy ku drzewu stąpam
W którym się mieszczą wszystkie w nas godziny
Wśród traw rzęsistych bielą się stokrotki
Dzisiaj, wiem, czyja dłoń je w zieleń wszyła
Wie o tym mostek oraz trzciny wiotkie
Gdziekolwiek jestem, piękno chwil odkrywam
Jan Sabiniarz
Jakże do twarzy bywa nam z tą ciszą
Wiem, jak, czasami, trzeba się pilnować
Temu, co wielkie, małe towarzyszy
Jak łatwo można zranić błękit słowem
Za oknem - wiosna, w głębi bez przemija
Wczoraj - świetlisty, dziś już trochę rdzawy
Szczęśliwa pora kwieciem sad okrywa
W ciebie i we mnie świt wstępuje żwawo
Cienie są takie, jakie przedtem były
Przydrożny kamień pisze światła dzieje
Pośród sitowia płynie łódką miłość
Ptak trąca szuwar, w lustrze stawu dnieje
Słońce całuje w nas serdeczne łąki
Wiew strąca rosę z drżącej pajęczyny
Czaruje liściem, gdy ku drzewu stąpam
W którym się mieszczą wszystkie w nas godziny
Wśród traw rzęsistych bielą się stokrotki
Dzisiaj, wiem, czyja dłoń je w zieleń wszyła
Wie o tym mostek oraz trzciny wiotkie
Gdziekolwiek jestem, piękno chwil odkrywam
Jan Sabiniarz
CHWILA
Chciałbym wraz z tobą siąść pod starym drzewem
W kolorach lipca, u stóp rzeka płynie
Gwiaździste niebo, w dali bór się krzewi
Spokój wieczoru w cichych łąk dolinie
Tyle słów pięknych w księgach zapisanych
Lecz żadne nie chce z głębi się wychylić
Las im wtóruje swą milczącą ścianą
Żeby nie zmącić świętej dla nas chwili
Ptak się odezwie wśród gałęzi nisko
Trącony wiewem, drżący liść zakwili
W świetle księżyca twarzy twojej cichość
Przed nami wszystko, przedtem nic nie było
Księżyc na rzece pisze list serdeczny
Wewnętrznym światłem pisze list bez słowa
Tę jedną chwilę, w której błyska wieczność
Drzewo i rzeka w sercu swym zachowa
Jan Sabiniarz
Chciałbym wraz z tobą siąść pod starym drzewem
W kolorach lipca, u stóp rzeka płynie
Gwiaździste niebo, w dali bór się krzewi
Spokój wieczoru w cichych łąk dolinie
Tyle słów pięknych w księgach zapisanych
Lecz żadne nie chce z głębi się wychylić
Las im wtóruje swą milczącą ścianą
Żeby nie zmącić świętej dla nas chwili
Ptak się odezwie wśród gałęzi nisko
Trącony wiewem, drżący liść zakwili
W świetle księżyca twarzy twojej cichość
Przed nami wszystko, przedtem nic nie było
Księżyc na rzece pisze list serdeczny
Wewnętrznym światłem pisze list bez słowa
Tę jedną chwilę, w której błyska wieczność
Drzewo i rzeka w sercu swym zachowa
Jan Sabiniarz
MUZYKA
WŁOSKIEGO BAROKU
Kolebką
piękna i świątynią sztuki
- Ziemia
Marcella, mistrzaVivaldiego
Muzyki,
której sam Bóg słucha
Góry,
spragnione jej po urwisk brzegi
Morskich
odmętów
krople słone
krople słone
tłuką się o
skały
ziarnem
chwili płaczą
Klasztorną
ścieżką
wspinam się
ku górze
by na
dziedziniec dotrzeć
który -
nieba placem
W atłasie
skrzypiec
szczęście wiolinowe
szczęście wiolinowe
od wieków
drzemie
Miłość żarem
budzi
i to, co
ziemskie
staje się
niebieskie
Kaskadą
tęsknot
stąpa między
ludzi
Marmur jej
słucha
kolumny
świątyń i
oliwne gaje
oliwne gaje
Sny
alabastrowe
gdzie serce
w sercu
własny
dźwięk
poznaje
Usiądźmy,
proszę
Niechaj nas
pochłoną
ugry fasad
kamień
omszony
co opoki dźwiga
co opoki dźwiga
wtopieni w
pejzaż
w którym
wieczność z chwilą
w nas - na
przemian - miga
Jan Sabiniarz
Jan Sabiniarz
LATO PRZEMIJA
Wiem, że nie możesz, przyjdź chociaż na chwilę
Siądziemy na ganku drewnianym wśród nocy
W tobie i we mnie, w nas - lato przemija
Na polu zżęte już maki i kłosy
Wzdłuż dróg i ścieżek kwitną jeszcze zioła
Cudownie polskie - takich nie ma w świecie
Czy słyszysz głos ten, który z głębi woła
I wilga nuci piosneczki o lecie
Choć furtka zamknięta i brama na zamek
Tu każda gwiazda z nieba się przeciśnie
Gdy światło księżyca, nocą, w oknie staje
I ptakiem zakwili, w kątku oka błyśnie
Jaszczurkom na piasku zwierzą się kamienie
Że lato ucieka - lecz nic nie ubywa
Strażniczko miłości, zwiąż liści promieniem
Ten las, który we mnie od wiatru się kiwa
18 lipca 2019 Jan Sabiniarz
Wiem, że nie możesz, przyjdź chociaż na chwilę
Siądziemy na ganku drewnianym wśród nocy
W tobie i we mnie, w nas - lato przemija
Na polu zżęte już maki i kłosy
Wzdłuż dróg i ścieżek kwitną jeszcze zioła
Cudownie polskie - takich nie ma w świecie
Czy słyszysz głos ten, który z głębi woła
I wilga nuci piosneczki o lecie
Choć furtka zamknięta i brama na zamek
Tu każda gwiazda z nieba się przeciśnie
Gdy światło księżyca, nocą, w oknie staje
I ptakiem zakwili, w kątku oka błyśnie
Jaszczurkom na piasku zwierzą się kamienie
Że lato ucieka - lecz nic nie ubywa
Strażniczko miłości, zwiąż liści promieniem
Ten las, który we mnie od wiatru się kiwa
18 lipca 2019 Jan Sabiniarz
środa, 17 lipca 2019
Goło-ramienna, śliczna pani
Jakbyś ty - nieba przedłużeniem
W brzmienia twej duszy zaplątanym
Cudownie oddać się marzeniom
Boginko wielostrunnej ciszy
Dłoń twa jak nimfa ku niej pląsa
Kiedy się wtulasz w biel klawiszy
Pragnę cię słuchać, w krąg, bez końca
Zrywasz się, biegniesz, promieniejesz
Do bólu ściskasz mgłą uniesień
Czas chciałby pisać nowe dzieje
A tu do okna stuka jesień -
Na ganku śpiewa dzikie wino
- Ono też pełne jest zachwytu
Naszego szczęścia tyś - przyczyną
Będziemy słuchać cię do świtu
17 lipca 2019 Jan Sabiniarz
MODLITWA
DOJRZAŁEGO LATA
Już jarzębina się czerwieni
Na pierwszych rżyskach, nocą - gwiazdy
Pośród dojrzałej brzóz zieleni -
Wzdłuż łąki cienie swe pokładły
W torfowym stawie srebrna cisza
Snuje się mgłami wśród korzeni
Sitowie ciepły wiatr kołysze
Kroplą żywicy bór się mieni
Zdrowe powietrze tchnie spełnieniem
Sad ucieleśnia zamysł boży
Jabłoń i grusza śle promienie -
Owoc jesieni drzwi otworzył
Jednak na jesień jest za wcześnie
Gdy pejzaż grzeje pełnia lata
W słoikach wdzięczą się czereśnie
Parami wciąż radują ptaki
Na głazach mchy się ścielą tkliwie
Dobrze im z sobą w wszystkie pory
Do szyszek tuli się igliwie
Zmienia się ostrość i kolory
W każdej gałęzi, w każdym listku
Twoją obecność czuję, Panie
Nieodgadnioną pisze przyszłość
Czas, którym darzysz nas bez granic
Przyjmij ode mnie mą modlitwę
Tak pełno ciebie w każdym słowie
Powierzam tobie serca ciszę
Światło, co spływa z nocy powiek
17 lipca 2019 Jan Sabiniarz
DOJRZAŁEGO LATA
Już jarzębina się czerwieni
Na pierwszych rżyskach, nocą - gwiazdy
Pośród dojrzałej brzóz zieleni -
Wzdłuż łąki cienie swe pokładły
W torfowym stawie srebrna cisza
Snuje się mgłami wśród korzeni
Sitowie ciepły wiatr kołysze
Kroplą żywicy bór się mieni
Zdrowe powietrze tchnie spełnieniem
Sad ucieleśnia zamysł boży
Jabłoń i grusza śle promienie -
Owoc jesieni drzwi otworzył
Jednak na jesień jest za wcześnie
Gdy pejzaż grzeje pełnia lata
W słoikach wdzięczą się czereśnie
Parami wciąż radują ptaki
Na głazach mchy się ścielą tkliwie
Dobrze im z sobą w wszystkie pory
Do szyszek tuli się igliwie
Zmienia się ostrość i kolory
W każdej gałęzi, w każdym listku
Twoją obecność czuję, Panie
Nieodgadnioną pisze przyszłość
Czas, którym darzysz nas bez granic
Przyjmij ode mnie mą modlitwę
Tak pełno ciebie w każdym słowie
Powierzam tobie serca ciszę
Światło, co spływa z nocy powiek
17 lipca 2019 Jan Sabiniarz
wtorek, 16 lipca 2019
WARZYWNIK
GRZESZNY
W ogródku lata koper włoski
Obok rabarbar i marchewka
Słonecznik - wysokiego lotu
Który w błękicie woli mieszkać
Jest taki impresjonistyczny
Jakby wyjęty z ram Van Gogha
A jego uśmiech - słońce śliczne
Jakby spod powiek patrzył - Boga
Pękata dynia dniem i nocą
Szczęśliwa chwilą - trwa w rozpuście
Szczypior jej w oczy patrzy prosto
Marzy z cebulą o kapuście
Kapusta ramion liść rozchyla
Unika rozmów z czułym czosnkiem
Co siwą głową się przymila
Groszek mu nie chce liczyć wiosen
Ach, ten warzywnik - pełen życia
Czyich on myśli jest odbiciem?-
Domyślam się, lecz nie chcę pytać
Szanuję jego myśli skryte
16 lipca 2019 Jan Sabiniarz
W ogródku lata koper włoski
Obok rabarbar i marchewka
Słonecznik - wysokiego lotu
Który w błękicie woli mieszkać
Jest taki impresjonistyczny
Jakby wyjęty z ram Van Gogha
A jego uśmiech - słońce śliczne
Jakby spod powiek patrzył - Boga
Pękata dynia dniem i nocą
Szczęśliwa chwilą - trwa w rozpuście
Szczypior jej w oczy patrzy prosto
Marzy z cebulą o kapuście
Kapusta ramion liść rozchyla
Unika rozmów z czułym czosnkiem
Co siwą głową się przymila
Groszek mu nie chce liczyć wiosen
Ach, ten warzywnik - pełen życia
Czyich on myśli jest odbiciem?-
Domyślam się, lecz nie chcę pytać
Szanuję jego myśli skryte
16 lipca 2019 Jan Sabiniarz
poniedziałek, 15 lipca 2019
MODLITWA
Jak to cudowne, z tobą usiąść w leśnej ciszy
Pełen światłości, że już dziś rozumiem ciebie
Liściem dębowym w niebo się wkołysać
Trelem poranka w czułym ptaków śpiewie
Jestem szczęśliwy, że już nic nie muszę -
Gdziekolwiek iść chcę, sam wybieram ścieżkę
Jakże głęboko noc w dzień światło prószy
Czubkami sosen w przestrzeń wzbijam się bezkresną
Dar mego życia Opatrzności twej powierzam
Ty, który chronisz mnie, otwierasz kluczem bramy
Dajesz mi wolność absolutną, z której ci się zwierzam
Ty, który wspierasz mnie, jak dotyk rąk kochanych
Jakże obecna we mnie - twoja nieobecność
Jak ziarno ciszy w kształt muzyki wpięte
Przemija lato, liście z drzewa lecą
By spocząć w trawie przemienienia pięknem
15 lipca 2019 Jan Sabiniarz
Jak to cudowne, z tobą usiąść w leśnej ciszy
Pełen światłości, że już dziś rozumiem ciebie
Liściem dębowym w niebo się wkołysać
Trelem poranka w czułym ptaków śpiewie
Jestem szczęśliwy, że już nic nie muszę -
Gdziekolwiek iść chcę, sam wybieram ścieżkę
Jakże głęboko noc w dzień światło prószy
Czubkami sosen w przestrzeń wzbijam się bezkresną
Dar mego życia Opatrzności twej powierzam
Ty, który chronisz mnie, otwierasz kluczem bramy
Dajesz mi wolność absolutną, z której ci się zwierzam
Ty, który wspierasz mnie, jak dotyk rąk kochanych
Jakże obecna we mnie - twoja nieobecność
Jak ziarno ciszy w kształt muzyki wpięte
Przemija lato, liście z drzewa lecą
By spocząć w trawie przemienienia pięknem
15 lipca 2019 Jan Sabiniarz
W DRODZE
Idę przed siebie swoją
własną ścieżką
Sam sobie cel i trasę
swą wytyczam
Zostają za mną wyrwy i cokoły
Na których pamięć snów zapala znicze
Zostają za mną wyrwy i cokoły
Na których pamięć snów zapala znicze
To co jest święte,
pozostanie święte
Coraz mi bliższe, choć
nie widać końca
W proste się zmienia
to, co niegdyś - kręte
Łatwo się zgubić, gdy
oślepia słońce
Kształt się zamyka,
który jasność daje
I drzew przydrożnych
coraz dłuższe cienie
Od których łka trawa, oset
usta kraje
Przydrożne głazy ranią
drzew korzenie
Ścielą się w piasku, gęsto ślady ścielą
Nie są przeszkodą, także - marzeń przędzą
Na jedną prawdę tyle kłamstwa czyha
Bogactwo świata się przeplata z nędzą
Trwalszą niż kamień - cisza i muzyka
Chociaż pozornie jedna drugą burzy
To, co jest z ducha, w nieskończoność wnika
By darem serca zstąpić między ludzi
Coraz mniej krzyku, coraz więcej ciszy
To, co skłócone, w jedność się układa
Tak wiele piękna - miłość na nie liczy
Szczęście trwa nadal, chociaż cierpi radość
Z dnia się wykluwa z nocą pogodzenie
Odwieczne światło mrok rozjaśnia duszy
I głębia wsysa ostre słońca cienie
Czas kamień w ziarno życiodajne kruszy
Jan Sabiniarz
* * *
Są w oknach światełka
Które nie gasną
Które nie gasną
Są ścieżki pamięci
Które się nie kończą
Są miejsca nadziei
Wiecznie zielone
Są leśne jeziora
Miłością natchnione
Są takie życia
Co
kresu nie mają
Są tacy ludzie
Których pamiętamy
Choć czas ich
wyłuska
Skreśli wśród żywych
Powadzą nas drogą
Jak drzewa sędziwe
Jan Sabiniarz
PIĘKNO
Ty jesteś mową wielu kultur
Znajduję cię w zapachu kwiatów
W fasadach domów i w zaułkach
W olśniewających nawach katedr
To ty łagodzisz chwil samotność
Przenikasz je swym boskim tchnieniem
Wspierasz, by dążyć drogą prostą
W głębi zapuszczasz swe korzenie
Wśród twych gałęzi ptak zaśpiewa
I cisza znajdzie swe posłanie
Swoją przedziwną moc rozkrzewiasz
I nie wyznaczasz szczęścia granic
Jeśli przed tobą drzwi otworzę
Ty zawsze przyjdziesz na spotkanie
Promień poranka w oknie złożysz
I jego wdzięczny cień na ścianie
Od lat wyznaję ci swą miłość
Wdzięczny za twoich dłoni dotyk
Tobą oddycham, chodzę, żyję
Z tobą mej duszy łączę sploty
Jan Sabiniarz
piątek, 12 lipca 2019
czwartek, 11 lipca 2019
środa, 10 lipca 2019
SZCZĘŚCIE
Świadomość
że istniejesz
przepełnia
mój świat
codzienności
szczęściem
To dzięki tobie
ptaki i
kojące drzewa
To dzięki tobie
wartki nurt serca
błękit niezapominajek
Gdybyś nie istniała
albo
gdybym nie wiedział
że istniejesz -
opadłyby ptaki
rozsypałyby się
drzewa -
10 lipca 2019
Jan Sabiniarz
Świadomość
że istniejesz
przepełnia
mój świat
codzienności
szczęściem
To dzięki tobie
ptaki i
kojące drzewa
To dzięki tobie
wartki nurt serca
błękit niezapominajek
Gdybyś nie istniała
albo
gdybym nie wiedział
że istniejesz -
opadłyby ptaki
rozsypałyby się
drzewa -
10 lipca 2019
Jan Sabiniarz
wtorek, 9 lipca 2019
PUSTYNIA
Ty jesteś ciszą i milczeniem
Bezkresem światła w mroku
W twej głębi kolor chwil się zmienia
Tych, które w sercu noszę
Gdziekolwiek idę, jesteś ze mną
Czuję twój boski dotyk
To ty zdejmujesz z oczu ciemność
I wzbijasz mnie do lotu
To ty podkreślasz świętość wody
Bez której nie ma życia
Koisz żar słońca nocy chłodem
I błogosławisz świtem
To ty odsiewasz ziarno z plewy
By w zgiełku się nie zgubić
To w tobie są ukryte drzewa
Które się w sercu budzą
To nic, że są tak niewidzialne
I nie zaszumią liściem
Gdy wyobraźnią je ogarnę
Oznajmią czyjeś przyjście
Dopóki w nas jest głód pustyni
I nieskalanej ciszy
Między palcami nie przeminie
Czas, który siebie słyszy
Jan Sabiniarz
Ty jesteś ciszą i milczeniem
Bezkresem światła w mroku
W twej głębi kolor chwil się zmienia
Tych, które w sercu noszę
Gdziekolwiek idę, jesteś ze mną
Czuję twój boski dotyk
To ty zdejmujesz z oczu ciemność
I wzbijasz mnie do lotu
To ty podkreślasz świętość wody
Bez której nie ma życia
Koisz żar słońca nocy chłodem
I błogosławisz świtem
To ty odsiewasz ziarno z plewy
By w zgiełku się nie zgubić
To w tobie są ukryte drzewa
Które się w sercu budzą
To nic, że są tak niewidzialne
I nie zaszumią liściem
Gdy wyobraźnią je ogarnę
Oznajmią czyjeś przyjście
Dopóki w nas jest głód pustyni
I nieskalanej ciszy
Między palcami nie przeminie
Czas, który siebie słyszy
Jan Sabiniarz
POLSKIE
DROGI
Wprzęgnięci w dróg swych grząskie koleiny
Jesteśmy jako te bezskrzydłe ptaki
Z ojca na syna tęskniąc do krainy
Gdzie czyn i słowo wciąż to samo znaczy
Kolejne lato pięknie w nas przemija
W powietrzu cisza waży liść na stawie
I promień słońca wstaje w oczach czyichś
Świeci jak pióro białe na murawie
Dzień z nocą łączy bliska sercu mowa
Wzbija się słońcem, drzewa liściem śpiewa
Poranek wstaje w tęsknot wiernych słowach
Jesteś tak blisko, choć cię prawie nie ma
Drogi te pełne delikatnej mocy
Jak czyjaś ręka, kiedy przyjdzie chwila
W kropelkach rosy świecą gwiazd migotem
Z kwiatka na kwiatek - niby lot motyla
Bywacie w sercach swoich tacy piękni
Dębem się niosą w niebo polskie sprawy
Rzeka w horyzont toczy się bez lęku
Jak pięknie pachnie garść ojczystej trawy
9 lipca 2019 Jan Sabiniarz
Wprzęgnięci w dróg swych grząskie koleiny
Jesteśmy jako te bezskrzydłe ptaki
Z ojca na syna tęskniąc do krainy
Gdzie czyn i słowo wciąż to samo znaczy
Kolejne lato pięknie w nas przemija
W powietrzu cisza waży liść na stawie
I promień słońca wstaje w oczach czyichś
Świeci jak pióro białe na murawie
Dzień z nocą łączy bliska sercu mowa
Wzbija się słońcem, drzewa liściem śpiewa
Poranek wstaje w tęsknot wiernych słowach
Jesteś tak blisko, choć cię prawie nie ma
Drogi te pełne delikatnej mocy
Jak czyjaś ręka, kiedy przyjdzie chwila
W kropelkach rosy świecą gwiazd migotem
Z kwiatka na kwiatek - niby lot motyla
Bywacie w sercach swoich tacy piękni
Dębem się niosą w niebo polskie sprawy
Rzeka w horyzont toczy się bez lęku
Jak pięknie pachnie garść ojczystej trawy
9 lipca 2019 Jan Sabiniarz
poniedziałek, 8 lipca 2019
NAD MORZEM ŚRÓDZIEMNYM
Wyjmij mi z serca tę ciernistą perłę
W której zamknięty szum i cisza morza
I wiatr niebieski, który boso biegnie
Skała, co pragnie unieść się w przestworza
Brzegi nie wiedzą, o czym szumią fale
Światło zaklęte w połyskliwość chwili
Popłyńmy w głębię, tam, gdzie raf korale
Nim zmienne prądy rysy ich rozmyją
W każdym ziarenku - dotyk ręki Boga
To z niego - mury i sklepienia katedr
Jestem wędrowcem, co u świata progów
Ptakom powierza swoje sny skrzydlate
Piasek się iskrzy w księżycowe noce
Stóp nikłe ślady, które wciąż pamięta
Gdy mrok zapada, wracam wielokrotnie
Wśród urwisk nieba pasą się koźlęta
Gdziekolwiek spojrzeć, nie ma żywej duszy
Niknące ścieżki i milczące skały
Od fal niebieskich jasne światło prószy
Lądu i morza bije doskonałość
8 lipca 2019 Jan Sabiniarz
Wyjmij mi z serca tę ciernistą perłę
W której zamknięty szum i cisza morza
I wiatr niebieski, który boso biegnie
Skała, co pragnie unieść się w przestworza
Brzegi nie wiedzą, o czym szumią fale
Światło zaklęte w połyskliwość chwili
Popłyńmy w głębię, tam, gdzie raf korale
Nim zmienne prądy rysy ich rozmyją
W każdym ziarenku - dotyk ręki Boga
To z niego - mury i sklepienia katedr
Jestem wędrowcem, co u świata progów
Ptakom powierza swoje sny skrzydlate
Piasek się iskrzy w księżycowe noce
Stóp nikłe ślady, które wciąż pamięta
Gdy mrok zapada, wracam wielokrotnie
Wśród urwisk nieba pasą się koźlęta
Gdziekolwiek spojrzeć, nie ma żywej duszy
Niknące ścieżki i milczące skały
Od fal niebieskich jasne światło prószy
Lądu i morza bije doskonałość
8 lipca 2019 Jan Sabiniarz
niedziela, 7 lipca 2019
W OGRODACH ŚWIATŁA
Powędrujemy ku ogrodom światła
Pośród jabłoni i grusz rosochatych
W pejzaże ciszy pełne blasku jezior
W listowia marzeń w rzeki nurt zaszyte
Łąki słać będą po kolana w trawie
Serdeczne kwiecie, które słońca sięga
Wśród drzew cienistych, gdzie wiew nam
łaskawy
I każda ścieżka nas chce zapamiętać
U kolan spocząć, zaszyć się w atłasy
To wzbić się skrzydłami orła w zenicie
Pod prąd grawitacji, co drogę wyznacza
Do serce ją tuli, bo jedno ma życie
Choć nie znam cię wcale, wiem, że
istniejesz
I nigdy, być może, nie przetną się drogi
Pojawiasz się chwilą poranka, gdy dnieje
Lub drzewem lipowym cień rzucisz u progu
Gdzie ogień kominka - tam miejsce przy
stole
I drzwi, które skrzypną, gdy mrok je otwiera
Czy jesteś tym snem, który nocą się jawi
Czy snu tego echem? - Jego brak tak
doskwiera
Jan Sabiniarz
ODA DO KONIA
Jakżeś ty piękny - niebotyczna siło
Ty czworonożny, niedościgły ptaku
O tobie marzą dniem i nocą drzewa
By tobą wzlecieć wyżej niż obłoki
Ty jesteś pięknem wszystkich ludzkich epok
W tych dziwnych czasach, krajach zapomnienia
To na twój widok łąka się uśmiecha
I ja pragnę spocząć w twym brązowym cieniu
Miłuję wierność twoją i szlachetność
Rzeźbę wpisaną w najdrobniejsze rysy
Od których bije tkliwa moc i ciepło
Gdyś niespętany i twój oddech słyszę
Oznaką życia jest parskanie koni
Wiatrem rozwiane wśród pejzaży grzywy
Lubię tę ciszę, w której wzrok twój płonie
To ty rozniecasz we mnie czas szczęśliwy
To ty mnie uczysz tych najprostszych zasad
Gdy skubiesz trawę albo pędzisz kłusem
Słońcem wpisany w wielką księgę lasu
Bez ciebie jakże głucho jest i pusto
7 lipca 2019 Jan Sabiniarz
Jakżeś ty piękny - niebotyczna siło
Ty czworonożny, niedościgły ptaku
O tobie marzą dniem i nocą drzewa
By tobą wzlecieć wyżej niż obłoki
Ty jesteś pięknem wszystkich ludzkich epok
W tych dziwnych czasach, krajach zapomnienia
To na twój widok łąka się uśmiecha
I ja pragnę spocząć w twym brązowym cieniu
Miłuję wierność twoją i szlachetność
Rzeźbę wpisaną w najdrobniejsze rysy
Od których bije tkliwa moc i ciepło
Gdyś niespętany i twój oddech słyszę
Oznaką życia jest parskanie koni
Wiatrem rozwiane wśród pejzaży grzywy
Lubię tę ciszę, w której wzrok twój płonie
To ty rozniecasz we mnie czas szczęśliwy
To ty mnie uczysz tych najprostszych zasad
Gdy skubiesz trawę albo pędzisz kłusem
Słońcem wpisany w wielką księgę lasu
Bez ciebie jakże głucho jest i pusto
7 lipca 2019 Jan Sabiniarz
poniedziałek, 1 lipca 2019
W BLASKU LIPCOWEGO ŚWITU
Jak dobrze być wędrowcem światła
Bujnych ogrodów serca
Rozpalać płomień, co nie gaśnie
W zwyczajnym szukać piękna
Lipcowym rankiem wschodzi słońce
W ogrodach szczęściem brzasku
Który się zdaje nie mieć końca
Cudowny ciszy nastrój
Piękni są ludzie i ogrody
I łany zbóż o świcie
Twoje odbicie w lustrze wody
Ptaki wśród drzew ukryte
Wnet się rozdzwoni leśna cisza
Dzień sięga coraz wyżej
Lubię twych oczu jasny kryształ
I słońca dzwon ze spiżu
Miodowym kwieciem pachnie lipa
I złoty miód na stole
Gdzie cień oznacza - światła przystań
Głosem kukułki woła
Jak dobrze usiąść w lipy cieniu
Zasłuchać się w tę ciszę
Która śle jeszcze gwiazd promienie
I szelest nocy niesie
Przed nami ranek i południe
I ścieżki skos przez pole
Lubię twych oczu gwiezdne studnie
I siana woń w stodole
Dzieciństwo spełnia się jak żyto
Jak w dłoniach kłos dojrzały
Pachnący chlebem w świetle świtu
Blask pieśni nieprzebrzmiałej
1 lipca 2019 Jan Sabiniarz
Jak dobrze być wędrowcem światła
Bujnych ogrodów serca
Rozpalać płomień, co nie gaśnie
W zwyczajnym szukać piękna
Lipcowym rankiem wschodzi słońce
W ogrodach szczęściem brzasku
Który się zdaje nie mieć końca
Cudowny ciszy nastrój
Piękni są ludzie i ogrody
I łany zbóż o świcie
Twoje odbicie w lustrze wody
Ptaki wśród drzew ukryte
Wnet się rozdzwoni leśna cisza
Dzień sięga coraz wyżej
Lubię twych oczu jasny kryształ
I słońca dzwon ze spiżu
Miodowym kwieciem pachnie lipa
I złoty miód na stole
Gdzie cień oznacza - światła przystań
Głosem kukułki woła
Jak dobrze usiąść w lipy cieniu
Zasłuchać się w tę ciszę
Która śle jeszcze gwiazd promienie
I szelest nocy niesie
Przed nami ranek i południe
I ścieżki skos przez pole
Lubię twych oczu gwiezdne studnie
I siana woń w stodole
Dzieciństwo spełnia się jak żyto
Jak w dłoniach kłos dojrzały
Pachnący chlebem w świetle świtu
Blask pieśni nieprzebrzmiałej
1 lipca 2019 Jan Sabiniarz
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)