KATEDRA WE FREIBURGU
Z piaskowca serca wyciosane mury
Żelazną sztabą ciszy drzwi zamknięte
Okiem witraży Bóg spogląda z góry
Pławi się w mroku światłem niepojętym
W chłodzie posadzki nikły stukot kroków
Szeptem w modlitwie zastygnięte dłonie
Z gotyckich sklepień zstąpił Pan z obłoków
By wesprzeć wiarą miłość, która płonie
Tu każda chwila jest wieczności iskrą
Mury katedry - żeby znieść granice
Żeby odległe znów się stało bliskie
Gwoźdźmi zwątpienia do krzyża przybite
Chlebem powszednim staje się strzelistość
Wzlotami kolumn wspina się ku Bogu
Z prochu powstaje kwiat i życia listek
Gdziekolwiek spojrzeć - nie ma śladu trwogi
W przymkniętych oczach, za osłoną mroku
Jest inna przestrzeń, bardziej wyrazista
Kto ją dostrzeże, ten odzyska pokój
I w niej odnajdzie upragnioną przystań
Freiburg,
25 czerwca 2013 Jan
Sabiniarz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz