środa, 29 kwietnia 2020
niedziela, 26 kwietnia 2020
sobota, 25 kwietnia 2020
piątek, 24 kwietnia 2020
środa, 22 kwietnia 2020
piątek, 17 kwietnia 2020
czwartek, 16 kwietnia 2020
środa, 15 kwietnia 2020
KRÓLESTWO DUCHA
Ktoś mocno wstrząsa wodą, ziemią, niebem
By, to - co dzisiaj - powieźć ku zagładzie
Pod jakie piekło nam gotuje glebę
By w klatce więzić owce zbite w stadzie
Bez huku armat, nuklearnych grzybów
Na naszych oczach toczy się ta wojna
Gdzie - oprócz wiosny - wszystko jest na niby
I tylko w drzewach drzemie myśl ukojna
Park i dwór polski - ledwie się odrodził
A już mu przyszło pisać nowe dzieje
Godność i piękno lat chroni pod spodem
Czemu znów ciemno, gdy za oknem dnieje?-
Od lat panuje ten śmiertelny wirus
Nie przyszedł z zewnątrz, w głębi nas panuje
Płaska i pusta ziemia jest bez nieba
Ktoś skrycie w myślach drogi w nas krzyżuje
Na naszych oczach - kres cywilizacji
Tej, którą znamy poprzez ciąg pokoleń
Wszystko to dziełem jest przeklętych nacji
Jaka nas czyha tutaj rzeczy kolej?-
Nad łez doliną Światło Zmartwychwstania
Listkiem na wodzie miłość wiarą budzi
Niechaj królestwo ducha w nas bez granic
Ku nam zstępuje, między wszystkich ludzi
15 kwietnia 2020 Jan Sabiniarz
Ktoś mocno wstrząsa wodą, ziemią, niebem
By, to - co dzisiaj - powieźć ku zagładzie
Pod jakie piekło nam gotuje glebę
By w klatce więzić owce zbite w stadzie
Bez huku armat, nuklearnych grzybów
Na naszych oczach toczy się ta wojna
Gdzie - oprócz wiosny - wszystko jest na niby
I tylko w drzewach drzemie myśl ukojna
Park i dwór polski - ledwie się odrodził
A już mu przyszło pisać nowe dzieje
Godność i piękno lat chroni pod spodem
Czemu znów ciemno, gdy za oknem dnieje?-
Od lat panuje ten śmiertelny wirus
Nie przyszedł z zewnątrz, w głębi nas panuje
Płaska i pusta ziemia jest bez nieba
Ktoś skrycie w myślach drogi w nas krzyżuje
Na naszych oczach - kres cywilizacji
Tej, którą znamy poprzez ciąg pokoleń
Wszystko to dziełem jest przeklętych nacji
Jaka nas czyha tutaj rzeczy kolej?-
Nad łez doliną Światło Zmartwychwstania
Listkiem na wodzie miłość wiarą budzi
Niechaj królestwo ducha w nas bez granic
Ku nam zstępuje, między wszystkich ludzi
15 kwietnia 2020 Jan Sabiniarz
wtorek, 14 kwietnia 2020
NIE ZGASŁO NIEBO
Nie zgasło niebo i nie pękły skały
Wzgórze bogatsze jeszcze o trzy krzyże
Wiatr miłosiernie opłakuje ciało
Rodzi się życie - które śmierć przybliża
Zaschły krwi krople i stargane szaty
Zdradzana przyszłość w gwoździach się odzywa
Czas wciąż nakłada niewidzialne kraty
I miłość ciągle kwieciem wiosny - żywa
14 kwietnia 2020 Jan Sabiniarz
czwartek, 9 kwietnia 2020
CISZA
POCZĄTKIEM JEST
MODLITWY
Cisza początkiem jest modlitwy
To z niej tak blisko jest do Boga
I choćby wszystkie światła zgasły
Ona nas wiedzie prostą drogą
Na niej się cały świat opiera
Słów konstelacje oraz rzeczy
Odradza - co się poniewiera
Promieniem myśli serce leczy
Cisza jest wiosną dla ogrodów
By upiąć kwiaty wśród jabłoni
Gotowa kruszyć wszelkie lody
To, co jest wielkie, w niej się chroni
Cisza jest prawdą ostateczną
Z niej się wyłania, do niej wraca
Ojczyzną jej się jawi wieczność
Która się z chwilą szczęścia brata
Odrzuca to, co powierzchowne
Jak drzewo w głębi ma korzenie
Bez niej karleje, niknie człowiek
Wielkie - na drobne zgiełk rozmienia
9 kwietnia 2020 Jan Sabiniarz
POCZĄTKIEM JEST
MODLITWY
Cisza początkiem jest modlitwy
To z niej tak blisko jest do Boga
I choćby wszystkie światła zgasły
Ona nas wiedzie prostą drogą
Na niej się cały świat opiera
Słów konstelacje oraz rzeczy
Odradza - co się poniewiera
Promieniem myśli serce leczy
Cisza jest wiosną dla ogrodów
By upiąć kwiaty wśród jabłoni
Gotowa kruszyć wszelkie lody
To, co jest wielkie, w niej się chroni
Cisza jest prawdą ostateczną
Z niej się wyłania, do niej wraca
Ojczyzną jej się jawi wieczność
Która się z chwilą szczęścia brata
Odrzuca to, co powierzchowne
Jak drzewo w głębi ma korzenie
Bez niej karleje, niknie człowiek
Wielkie - na drobne zgiełk rozmienia
9 kwietnia 2020 Jan Sabiniarz
środa, 8 kwietnia 2020
DROGA POD GÓRĘ
Opustoszały polskie lasy
Dziś nawet echo tu nie zbłądzi
Ktoś nam zgotował podłe czasy
Nad nami widmo klęski krąży
Z jam wypełzają mroczne karły
I jadowite straszą żmije
Cisza na dwoje się rozdarła
Drży porzucone szczęście czyjeś
Przez koszmar wiosna chce się przebić
Milkną struchlałe w sadach drzewa
Gdziekolwiek spojrzeć - lęk się krzewi
Bezwład i chaos kraj zalewa
Jak okiem sięgnąć - dym pożarów
Tak kończy świat nasz bez wartości
Drzewa żałobny marsz nam grają
Z piasku wystaje morze kości
Na drodze, czasem - ślad człowieka
Złowrogie wichry w pył go starły
Donikąd zmierza martwa rzeka
Kiedy jej źródło w nas zamarło
Życie wstępuję do podziemia
W którym znów ciemno jest i straszno
Plącze się, gubi ludzkie plemię
Gdy w nim niebieskie światło zgasło
Na zdrowym ciele wrzód tyranii
W sadło obrasta dyktatura
To, co zostało, myszy zjadły
Rozbity naród nic nie wskóra
W każdym z nas drzemie mały Piłat
Poddany pseudo-demokracji
Która się maską mediów kryje
W imię obłędnych czyichś racji
Jak wiele razy upaść trzeba
Bez wsparcia, chusty Weroniki
Jak w drewnie krzyża żal zagrzebać
Milczeniem cichych - w tłumów krzyku
Judasz przez chwilę tryumf święcił
Lecz pokonały go srebrniki
Na jego karku powróz klęski
I zaciśnięta pętlą grdyka
Pod górę - garstka sprawiedliwych
Chociaż jest małą kroplą w morzu
To wyprostuje, co zło krzywi -
Wyzbyte serca, duszy, Boga
* * *
Wnet wstaną łąki umajone
I pola z klęczek się podniosą
Ku niebu wzbije się skowronek
A w lasach słodkie ptaków głosy
Koniki polne w trawie grają
Wśród ziół ukryty owad brzęczy
Nad lustrem stawu słońce staje
A w każdej kropli obraz tęczy
Pójdziemy ścieżką ku kapliczce
Tam jeszcze będzie można stanąć
Ogarnąć, wniknąć w to, co bliskie
Rozewrzeć jasne nieba ściany
By w oczach pełnych kropli wzruszeń
Przytulić wzrokiem ziemię całą
Spójrz, jabłoń pierwsze płatki prószy
Krzepi Natury doskonałość
- W niej ocalały reszki raju
Człowiek nie zdążył jej zmarnować
Widzę ją jeszcze, kiedy wstaję
By piękno jej utrwalać w słowach
Słowem tym wracam do początku
Wszak ono na początku było
Wierzę, że może odrzeć z klątwy
Je tylko wiara oraz miłość
Żeby błękitem wzdłuż strumyka
Stąpać, kaczeńcem się zanurzyć
Obłokiem chwili w dal przemykać
By - znowu cisza - jak po burzy
8 kwietnia 2020 Jan Sabiniarz
Opustoszały polskie lasy
Dziś nawet echo tu nie zbłądzi
Ktoś nam zgotował podłe czasy
Nad nami widmo klęski krąży
Z jam wypełzają mroczne karły
I jadowite straszą żmije
Cisza na dwoje się rozdarła
Drży porzucone szczęście czyjeś
Przez koszmar wiosna chce się przebić
Milkną struchlałe w sadach drzewa
Gdziekolwiek spojrzeć - lęk się krzewi
Bezwład i chaos kraj zalewa
Jak okiem sięgnąć - dym pożarów
Tak kończy świat nasz bez wartości
Drzewa żałobny marsz nam grają
Z piasku wystaje morze kości
Na drodze, czasem - ślad człowieka
Złowrogie wichry w pył go starły
Donikąd zmierza martwa rzeka
Kiedy jej źródło w nas zamarło
Życie wstępuję do podziemia
W którym znów ciemno jest i straszno
Plącze się, gubi ludzkie plemię
Gdy w nim niebieskie światło zgasło
Na zdrowym ciele wrzód tyranii
W sadło obrasta dyktatura
To, co zostało, myszy zjadły
Rozbity naród nic nie wskóra
W każdym z nas drzemie mały Piłat
Poddany pseudo-demokracji
Która się maską mediów kryje
W imię obłędnych czyichś racji
Jak wiele razy upaść trzeba
Bez wsparcia, chusty Weroniki
Jak w drewnie krzyża żal zagrzebać
Milczeniem cichych - w tłumów krzyku
Judasz przez chwilę tryumf święcił
Lecz pokonały go srebrniki
Na jego karku powróz klęski
I zaciśnięta pętlą grdyka
Pod górę - garstka sprawiedliwych
Chociaż jest małą kroplą w morzu
To wyprostuje, co zło krzywi -
Wyzbyte serca, duszy, Boga
* * *
Wnet wstaną łąki umajone
I pola z klęczek się podniosą
Ku niebu wzbije się skowronek
A w lasach słodkie ptaków głosy
Koniki polne w trawie grają
Wśród ziół ukryty owad brzęczy
Nad lustrem stawu słońce staje
A w każdej kropli obraz tęczy
Pójdziemy ścieżką ku kapliczce
Tam jeszcze będzie można stanąć
Ogarnąć, wniknąć w to, co bliskie
Rozewrzeć jasne nieba ściany
By w oczach pełnych kropli wzruszeń
Przytulić wzrokiem ziemię całą
Spójrz, jabłoń pierwsze płatki prószy
Krzepi Natury doskonałość
- W niej ocalały reszki raju
Człowiek nie zdążył jej zmarnować
Widzę ją jeszcze, kiedy wstaję
By piękno jej utrwalać w słowach
Słowem tym wracam do początku
Wszak ono na początku było
Wierzę, że może odrzeć z klątwy
Je tylko wiara oraz miłość
Żeby błękitem wzdłuż strumyka
Stąpać, kaczeńcem się zanurzyć
Obłokiem chwili w dal przemykać
By - znowu cisza - jak po burzy
8 kwietnia 2020 Jan Sabiniarz
niedziela, 5 kwietnia 2020
Panie
ministrze Szumowski, zaczynam niestety tracić szacunek jaki miałem dla Pana w
początkach tego koszmaru. Początkowo maseczki były nie wymagane, wręcz
szkodziły noszącym. Dziś jednak się Pan z nimi przeprasza. Ciekawe ... Pan robi
z ludzi głupków czy sam nim Pan jest? Wielka propaganda sukcesu bo rząd w
Polsce zrobił coś czego nie zrobił nikt w Europie i wszyscy brali z Polski
przykład jako wzorowego zachowania. A dziś sytuacja wygląda tak: wprowadzacie
kolejne zakazy, łamiecie prawa obywatelskie w imię wyższego dobra. Ale czyjego
dobra szanowny Panie? Wprowadzacie zakazy, które same przeczą sobie - zakaz
wstępu do sklepu - 1 kasa a 3 osoby... a przed sklepem kolejka jak za stanu
wojennego bo lepiej przecież tych ludzi trzymać przed sklepem ... prawda? Dwie
osoby w odległości 2 metrów od siebie na ulicy... ale rano i po południu pełne
autobusy i tramwaje ludzi. I wtedy jest dobrze? A LOT DO DOMU ... kpina ...
żadnej kontroli, zmierzenie temperatury i do domu... A gdzie kwarantanna? Gdzie
testy? Gdzie kontrola nad tym co zrobiliście... Latając do Meksyku, Polinezji,
Filipin, Wietnamu, Singapuru, Hongkongu, Australii na Kubę i do Algierii -
chcecie powiedzieć że wracali emigranci? Pojechali tam za chlebem? I naprawdę
ludzie w to wierzą. Janusze i Grażyny drą się w niebo głosy że - nie
potrzebujemy tu takich... ograbią naszą służbę zdrowia ... Emigranci ?? Głodne
kawałki. Turyści, których stać było na wycieczki teraz nie mają jak wrócić do
domu. Emigranci nie wracają i NIE WRÓCĄ - bo polska służba zdrowia nie da im
żadnej ochrony. Bo za chwilę sama przestanie istnieć. Walczycie z wiatrakami z
brakiem idei jak zwalczyć tą epidemię. A nawet gdybyście mieli pomysł to nie
macie pieniędzy na zrealizowanie. I nie będziecie mieli, bo gospodarka umrze
szybciej niż koronwairus. Zakaz wstępu do lasu... a co w lesie panuje
koronawirus? Ludzie mają siedzieć w domu jak krowy w oborze, bo to jest wyższa
konieczność? Czy Pan oszalał czy każą Panu to powtarzać? Poczta Polska ma
otwierać listy?! I co z nimi robić? A jeśli nie będą mieli adresu
elektronicznego to zaklejać? Naprawdę? Żołnierze wspierający policję na ulicach
naprawdę muszą po niej paradować z długą bronią? Po co? Do kogo mają
ewentualnie strzelać? Do tych którzy łamią zakazy? Czy Pan wie z czym to się
kojarzy? Mandaty dla osób które pojechały umyć samochód? Bo znaleźliście sobie
czarne owce? Pan naprawdę w to wierzy? Czy każą Panu wierzyć? Dlaczego w innych
krajach nikt nie waży się nawet tak ostentacyjnie łamać praw obywatelskich? Czy
Polska to już kraj kaczego zamordyzmu? Kaczystan? Głosowanie korespondencyjne?
Jesteście debilami... Może Pan Prezydent te wybory wygra, ale nie szanujecie
dalej obywateli to mam nadzieję że następne wybory spowodują że odejdziecie z
tarczą. Polska jest niestety krajem, który cierpi dziś z powodu rozdawnictwa...
kiedy trwała dobra koniunktura gospodarcza to uprawiano politykę rozdawnictwa.
500+, 13 emerytura itd... a dziś w budżecie nie ma środków na walkę z epidemią,
ale były 2 mld na reżimową telewizję... bo DUDUŚ musi wygrać wybory... Służba
zdrowia robi bokami, z powodu braku podstawowych środków ochrony szpitale same
się wyłączają bo zamiast leczyć innych muszą zacząć leczyć siebie. Z policją
taka sama sytuacja. Zamykacie komisariaty... za chwilę będzie to powszechne. A
dlaczego? Bo nie macie środków i pomysłu na to co robić.... Trzymajcie dalej
ludzi w odosobnieniu - doprowadzicie do takiego rozstroju gospodarczego, że
później nikt go nie opanuje. Tarcza dla gospodarki - jak to ma działać skoro to
fikcja. Jak ludzie przestaną mieć na chleb... a to stanie się bardzo szybko, to
budżet przestanie mieć wpływy... jak przestanie to upadnie program 500+, 13
emerytura, podwyżki dla policji, służb mundurowych itd. Przegracie tą drogą ...
na pewno. I tego właśnie Wam życzę.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)