Tęsknię do krain przenikniętych duchem
Omszonych ruin pełnych blasku ciszy
Świątyń wzniesionych - łzą - ze słońca
prochu
Mdlejących w łąk zielonej niszy
Jakże wyraźne tam jest niebios tchnienie
Ten błękit, który myśli nie poraża
Mogę być ostem górskim lub kamieniem
W sierści gazeli świat mój się ukazał
Pokój zamieszkał w jej wilgotnych oczach
Jak kropla życia w piaskach wydm pustyni
Hen, karawany ku oazie kroczą -
Po mnie i po niej słuch zaginął
Gdzieś śpiewa morze w roztęczonej muszli
Kolejny statek wiezie mnie ku brzegom
Gdziekolwiek jestem - wielogarbna pustka
Przybrzeżne skały wód odmętów strzegą
Z żaru i piasku, z morskich wodorostów
Idę ku lądom ciemnej nocy stopą
Ponad kipielą chwil przerzucam mosty
Lecz - nie dotrzymam sobie nigdy kroku
7 października 2012 Jan Sabiniarz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz