poniedziałek, 6 maja 2019

DAR WĘDROWANIA

Spośród dróg krętych tego świata
Wybieram tę, która najprostsza
Miłość unosi mnie skrzydlata
Ku temu, co ma piękna postać

Ponad jałowy zgiełk i tumult
Wybieram w polu śpiew skowronka
Porami roku czas mój płynie
Gdzie strumyk i kaczeńców łąka

Za siódmą rzeką źle się dzieje
Gdy ptak i drzewo jest bez głosu
Podszyte lękiem miast pierzeje
Wciąż niewiadome są ich losy

Nie jestem na to obojętny
Robię, co mogę, co być musi
Świadomy dobra, prawdy, piękna
Gotów z innymi kopie kruszyć

Kiedy łez trzeba, śmiech - nie w porę
Chcę być ogniwem tych pokoleń
Które w pokoju  i w czas wojen
Zwierały szyki jednym kołem

Jeśli się sypie to, co święte
Zdradliwie ktoś podpala lonty
Wiem, że się tego nie wyrzekną
Co chce ocalać nas i łączyć

Kiedy obejrzę się za siebie
Nie chcę powtarzać złud, ni błędów
Daru wędrówki nie zagrzebię
By nie obumrzeć w martwym kręgu

6 maja 2019                  Jan Sabiniarz

2 komentarze:

  1. Przepiękny i Mądry Wiersz, Janie... Oby jak najwięcej nas łączyło...
    Mądrości, Szczerości, Odwagi, Boga w sercu, a nie tylko na ustach i łączności z Naturą nam wszystkim życzę, by nie zagubić tego co Najważniejsze... Pozdrawiam serdecznie, Janie... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, Moniko.
    Zdajemy sobie sprawę z wagi tych słów
    ale świat i tak idzie swoją drogą.
    Jednak nadziejanostatnia schodzi z posterunku...
    I tak trzymać...
    Pozdrawiam serdecznie, Moniko... :)

    OdpowiedzUsuń