poniedziałek, 27 maja 2019


POLSKA

Nie chcę, choć za dnia
Z grą jej się rozmijam
Wiecznie spóźniona
Albo zbyt przedwczesna
Lecz zagrzebany
Jestem w niej po szyję
Dławi, zamyka
- Miała być bezkresna

Gdy o niej myślę
W dal mnie niosą nogi
Chcę ją budować
A w niej swoje miejsce
Pragnąc, by kiedyś
Wstąpić w takie progi
Które prowadzą
Do zwykłego szczęścia

Żeby tak było
Coś się musi zmienić
By się stawała
Jasna i przejrzysta
Żeby nadziei
Wiary nie szczędziła
To ku niej płonie
Moja miłość czysta

Nie żal chwil dla niej
I traconych złudzeń
Jeśli jej drogi
Dokądś nas prowadzą
To nic, że długie
Chociaż można krócej
Pragnę, by kwitła
W mego serca sadzie

To nic, że biedna
Jeśli przy tym prosta
Gdy nocą gwarzy
Bliską sercu mową
Żeby wznosiła
Ciągle nowe mosty
Dniem zasypując
Każdą przepaść nową

Wiem, to, co piszę
Bardzo jest naiwne
Naiwność dziecka
Wznosi i uskrzydla
Nie znajdę innej
Chcę by była przy mnie
Choć, jak pamiętam
Czasem mi obrzydła

Jan Sabiniarz

1 komentarz:

  1. Janku ,
    dziękuję , dziękuję za te wiersze ...
    Dziewiąty punkt "Dekalogu Polaka"Zofii Kossak - Szczuckiej mówi:
    "Nie dopuść,by wątpiono w Polskę"
    Myślę , że to właśnie czynisz ,POETO!

    OdpowiedzUsuń