poniedziałek, 20 maja 2019


KONIU, MÓJ PRZYJACIELU

Odrzucam bat, wędzidło i ostrogi
Chcę, żebyś wolny ze mną był
Ruszymy, gdzie poniosą nogi
Nie szczędząc siebie, czasu, sił

Naszym schronieniem stóg na łące
Poranna rosa pełna gwiazd
Zaszyci w błękit w stawie drżący
Za nami - w piasku, trawie ślad

Prawdziwe życie tworzy droga
W muszli ślimaka spocząć - wstyd
Nóg nam nie spęta lęk, ni trwoga
Idźmy przed siebie, niby w dym

Leń niech w skorupie swej się kisi
Kulą u nogi życie jest
Gdy omotane własną pustką
Wyjść przeciw sobie boi się

Braterstwo rodzi się w wędrówce
Przyjaźń i miłość, piękna śpiew
Bez których - jakże świat ubogi
Niech porwie nas odwieczny zew

Ty jesteś moim przyjacielem
I mnie za swego druha miej
Do szczęścia trzeba nam niewiele
Na złe i dobre zostać chciej

Jan Sabiniarz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz