NAD MORZEM
żeglując
z
wyspy na wyspę
z
osadem soli na burcie
wyłuskiwałem
bursztynowe
promienie
południa
zamieszkującego
złote
wybrzeża ciszy
w
okruchach światła
porośniętego
zielonkawym
nalotem morza
w
dzirytach skał
nad
głową błękit
dźwigający
jak
zawsze
ogrom
pustki
którą
jedynie noc
zdolna
jest
wypełnić
gwiazdami
w
dłoniach
konwaliowej
twarzy
bukiecik
który
odnalazł
swe miejsce
na
chwilę
wśród
puchów
nocy
potem
już
tylko
kreska
horyzontu
i
punkt drogi
nie
mającej
końca
Jan Sabiniarz
|
Piękne, Janie... Miło Ciebie czytać i widzieć...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i pięknego weekendu życzę Tobie, konwaliowo-bzowego... :)
Moniko,
UsuńDzień dobry
Pogodnego weekendu Tobie życzę... :)
Konwalie i bzy - w pełni rozkwitu.