niedziela, 12 maja 2019


                LIST DO JANA PAWŁA II

                                  *

                Zachodzisz do nas coraz rzadziej
                Czasem z ekranu Słowo powiesz
                Lub na okładce się uśmiechniesz
                Kropelką żalu spłyniesz z powiek

                Odszedłeś od nas jakby wczoraj -
                Przecież to tak niedawno było
                Wtedy też wokół - wiosny pora
                Potem tak wiele się zdarzyło

                Wielkość przykryły małe sprawy –
                O nich najłatwiej się pamięta
                Dziś jakby - obcy, nie ci sami
Sobą jesteśmy znów od święta

Nie wzeszło Słowo kłosów polem
Pleni się chwastów coraz więcej
To, co bolało, ciągle boli
Nadzieja załamuje ręce

Ale, coś, czasem, w nas się ocknie
Coś w nas najtkliwsze struny trąci
Co każe nocą stanąć w oknie
W którym migocą gwiazd tysiące

Na jednej z nich Ty pewnie jesteś
Może na każdej – trochę Ciebie
Tak się mijamy coraz częściej
My – tu na ziemi a Ty – w niebie

                                       *

Pamiętam Głosu Twego brzmienie
Twoją sylwetkę białą w górach
I ołtarz z wioseł w lasu cieniu
Kiedyś na spływy dawał nura

Coś w nas umarło? Wokół cisza
Choć tyle nowych dębów wzeszło
Które Bóg Tobą do nas przysłał
Czy przyszłość - w nich, czy tylko: przeszłość?

                        *

Dziś wiem, jak mamy Cię pamiętać
Ty nie chcesz kwiatów, świec, ołtarzy
By w nas wnikała Twoja świętość
Żeby się ogień w sercu jarzył

Nie chcesz przesłaniać sobą świata
Ani się zbytnio nam naprzykrzać
Pragniesz tak wiele nam przekazać
A nam tak trudno na to przystać

Chcesz, żeby wszystko było proste
Jak uśmiech dziecka, liści powiew
Żeby ku sobie wznosić mosty
Żeby pamiętał, kim jest człowiek

To pewnie nigdy się nie spełni
Ale do tego dążyć trzeba
Tyle jest piękna w wiosny śpiewie
Jak mądrze milczą stare drzewa!


                       *
               
                Trzeba przeczekać aż opadnie fala
                Uroczystości i zbiorowych wzruszeń
                Żeby się stało to, co czas wyzwala
                To, co do głębi w stanie jest poruszyć

                Musi zamilknąć to, co nazbyt głośne
Nazbyt nachalne, nie uznaje ciszy
Słowo, któremu jakże trudno sprostać
Jeśli się jego w sobie nie usłyszy

Gdziekolwiek spojrzeć – wszędzie rozdwojenie
My – wciąż pomiędzy, rzadko kiedy – sobą
Gotowi w Głosie szukać pokrzepienia
Który nam gwarzy bliską sercu mową

Tyś drzwi otworzył, poprowadził drogą
A światu przybył jeszcze jeden Święty
Któryś człowieka pragnął łączyć z Bogiem
By w nim odkrywał swe pierwotne piękno

                        *

Kolejnej nocy światła zgasły
Ranek raz jeszcze je zapali
Żebyśmy żywi, zdrowi byli
                Cisi i mocni – jak ze stali

                Czasem się plączą dni i daty
                I zacierają tamte chwile
                Mrok przekomarza się ze światłem
Żadne z nich nie chce zostać w tyle

Jaka jest prawda o nas samych
Z nadziei, z wątpień wciąż się składa
Tak trudno ją wyrazić słowem
Które przybliża i oddala -

                        *

Kiedy nocami świeci niebo
Na ziemi wszystko zda się święte
Niechaj pokoju życia strzegą
Świątyni Dąb i Dąb nad Płęsnem

Patrząc, rozglądam się dokoła
I kiedy w siebie się zagłębiam
Słyszę głos, który w ciszy woła
By nie zapomnieć, by pamiętać

                          *

Kto z nas naprawdę Ciebie słuchał
A jeśli słuchał – co z tym zrobił
Jesteśmy wciąż na Głos Twój głusi
To pustka - sen nam spędza z powiek 

Ludzie przed sobą nie uciekną
Nie ujdą też przed przeznaczeniem
Z ciszy budują zgiełku piekło
Marząc o szczęściu w ruin cieniu

Na Ziemię kształt rzucają chmury
W które się słońce przyobleka
I coraz grubsze rosną mury
I coraz dalej do człowieka

                *

Czasem tak trudno w tym się znaleźć
Że to na zawsze już się stało
Ty, wśród niebieskich błądzisz alei
Lecz więcej Ciebie tu zostało

Oprócz wskazówek, przesłań, czynów
Jawisz się często w noc muzyką
Jakbyś z miłością grał na skrzypcach
Bacha sonatę i partitę

2 kwietnia 2008         Jan Sabiniarz

4 komentarze:

  1. Przepiękny LIST... Brakuje Go...
    Mam nadzieję, że wciąż nad nami czuwa...
    Świeć Panie nad Jego Duszą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo brakuje Go.
      To On dopomógł nam otworzyć drzwi
      do wolności
      i do nas samych...

      Usuń
  2. Dojrzałe jak zboże do zżęcia te strofy. Myśli jakby tożsame z moimi. Postać wciąż nie do końca poznana.Pozdrawiam i dziękuję za strofy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję, także za wzruszające porownanie...
    Dziękuję tym wierszem:

    DOBRANOC, OJCZE

    Co pozostanie z Twoich nauk
    Które zapadną w duszy ziarnem
    Będą na zawsze, po wsze czasy
    Niedocieczonych prawd kopalnią

    To pozostanie, co – najświętsze
    Zwykłe jak chleb, jak woda czyste
    Jak drogowskazy – Twoje myśli
    Które od Boga Tobą przyszły

    Wniosłeś nadzieję w nasze życie
    Obmyłeś dom, wytarłeś kurze
    Rozjaśniasz noc światłami świtu
    By o zachodzie je wydłużyć

    Chrystus odchodził w kwiecie wieku
    Ty zaś u kresu ludzkich sił
    Tyś gwoździe krzyża w serca przekuł
    Żeby ten świat miłością żył

    Kiedy odchodzi to, co wielkie
    Wtedy do końca widać stratę
    Którą tak trudno jest zapełnić
    Połączyć Ujście z Źródłem Świata

    Dzisiaj, tak pięknie cisza dzwoni
    Gwiazdy niebieską skubią trawę
    Pamiętam Śpiew Krakowskich Błoni
    I przejmującą Pieśń Podhala

    Jesteś już tam, u Boga – Ojca
    Który Praojcem wszystkich ludzi
    W drzewie mej duszy promień świeci
    Będzie nam odtąd świecił z góry

    Z góry tak dobrze wszystko widać
    Świat potrzebuje Twojej pieczy
    Tyś nam pokazał, jak umierać
    Jak życia czas swą śmiercią leczyć

    Ciałem milczenie Twe się stało
    Tu nawet żadnych słów nie trzeba
    Bóg zaplanował – tak być miało
    Dobranoc Ojcze – Ojcze z Nieba

    2 kwietnia, wieczorem 2005 Jan Sabiniarz




    OdpowiedzUsuń