DWA
SŁOŃCA
Dwa słońca mam i dwa błękity
Te które we mnie - i nad głową
Niekiedy idą jedną drogą
Lub gasną, puchem chmur przykryte
Lubię, gdy słońce twarz mą grzeje
I ciepłe słońce w głębi duszy
Którym próbuję w błękit wnikać
Pełen spokoju, ciszy, wzruszeń
Jedno drugiemu nie przeszkadza
Dobrze im z sobą w komitywie
Tak się radują, gdy są razem
Czemu sam z resztą się nie dziwię
Lubię też nocy cień głęboki
I jego dobre, mądre słowa
Latarki gwiazd na nieba stoku
Księżyc idący Mleczną Drogą
Zewsząd dobiega piękno świata
Wiem - że dwom słońcom je zawdzięczam
Zrywa się we mnie pieśń skrzydlata
Gdy ptakiem na gałęzi klękam
6 maja 2019 Jan Sabiniarz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz