DO
PRZYJACIELA
Za każdym razem się podnosisz
Przygięty nowym wciąż ciężarem
Cierpliwie razy losu znosisz
Niezasłużoną cierpiąc karę
Nocą się zwierzasz modrej ciszy
Za dnia zajęty biegiem spraw
Na zwitkach brzozy słowa piszesz -
Czyta je tylko leśny staw
Tak wiele serc tobie się zwierza
Swoje odstawiasz wciąż na potem
Wsłuchany w czułych drzew pacierze
Powracasz do nich wielokrotnie
Kiedy z miłością się pochylasz
Bo przejść nie umiesz obojętnie
Nad każdą daną tobie chwilą
By dostrzec w niej pierwotne piękno
Nie chcesz nad sobą się roztkliwiać
Pogodną mądrość niosąc w darze
Jest w tobie gwiazd i morza przypływ
Wierność i głębia wód bez skazy
JanSabiniarz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz