CAPPADOCIA
II.
Wsłuchać się w ciszę, w szept kamieni
W źrenicach odkryć gwiazd okruchy
W wiecznym misterium przemienienia
Na które świat zostaje głuchy
Są takie miejsca, jak pochodnie
Z piasku błękitu zbudowane
Prowadzą do nich skromne schodki
Ze słońc i planet są ich ściany
Ostoje tęsknot kute w skale
Z małym okienkiem dla gołębi
Człowiek zatraca doskonałość
Kiedy zamyka się na przeszłość
Gdy musną ciszę czułym dźwiękiem
By wyprostować pragnień ścieżki
Przeniknąć serce bożym pięknem
Wydobyć z mroku światła freski
Których nie zedrze dłoń zaborcza
Ze ścian nie zdrapie, barw nie zniszczy
Więcej wyrazi wiary kreska
Niż grube księgi mądrych myśli
W niewielkiej celi mrok jaśnieje
Wiedzie swe życie pustelnicze
On wie naprawdę, kiedy dnieje
Co zmierzchem jest, a co jest świtem -
Cappadocia,
2 maja 2014 Jan Sabiniarz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz