czwartek, 30 maja 2019


MAJ LISTOPADOWY

Maj jeszcze w ogrodzie a jakby - listopad
Nie zdążą ptaki nacieszyć się latem
W krąg - drogi donikąd - od nadmiaru błota
Stąd - ruch, jakikolwiek, spisany na stratę?-

Nie wszystko skończone, wszak drzewa nie kłamią
Ku głębi prowadzą milczące kamienie
Na każdym gołębiu - obrączka, jak znamię
Czas wciąż się boryka z chwil ciężkim brzemieniem

Śródleśne ścieżki omotane mgłami
O stawie zarosłym dziś nikt nie pamięta
Po lustrze niebieskim w skos ważki biegały
W powiewie sitowia i zapachu mięty

W dywanach rosiczki - żurawin korale
Przy drodze dziewanna ciszy złoto rozdaje
Nie traci nadziei, kiedy patrzy dalej
Za siódmą rzeką jej marzą się kraje

A przecież, niedawno, kochała tu noce
Z gwiazdami nad głową, wędrownym księżycem
Nie bacząc na chłody, na skwar, ni na słotę
Zasypiała z nadzieją jak ptak przed odlotem -

30 maja 2019                     Jan Sabiniarz



5 komentarzy:

  1. "Nie wszystko skończone..."
    Piękny Wiersz... choć nieco jesienny, lecz z wiosenną nutka nadziei...
    Pogody ducha i skowronków w sercu, Janie...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moniko, od rana świeci słońce
    a w najbliższych dniach zapowiada się czerwcowy upał...
    To dobrze, będzie ciepło.
    Teraz mamy porę, kiedy zieleń jest najpiękniejsza.
    - Zieleń spełnienia po zawsze zbyt długiej zimie.
    Jest pięknie i tylko dobrego czasu Tobie życzę... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko ma swój czas...
      Musimy zachować to piękno i ogrzewać tym słoneczkiem nasze myś,li i serca
      zanim znowu nadejdą "gorsze" dni...
      Dziękuję, Janie... :)

      Usuń

  3. W KRAINIE UŁUDY

    Ktoś się włamał do nieba, rozbił błękit o skały
    I rozprysło powietrze, w górze zjawił się wyłom
    Tak to spełnia się tutaj, co tu spełniać się miało
    Odtąd pustka nieznośna w skrzynce słowa się kryje

    Księżyc w krzakach utonął, zgasły gwiazd konstelacje
    Drzewa kłócą się z wiatrem, ptak - z maniaka uporem
    Choć ma skrzydła ucięte, krzyczy wciąż, że ma rację
    Brnie to w jedno, to w drugie, ale zawsze nie w porę

    W zbożu maki opadły, kąkol rosą zapłacze
    Choć to jeszcze za wcześnie - w maju wschodzą ścierniska
    Bocian dziób schował w skrzydła, tylko wrona wciąż kracze
    W skwarze burza się wzbiera, coraz bliżej grom błyska

    Drogi ciągle gdzieś kluczą, niosą garby na barkach
    Ciągle gubią się w sobie, odczytują źle znaki
    To brną w ślepe uliczki idąc szlakiem przetartym
    Oczy bielmem zachodzą - wszystko jest im jednakie

    Czyny zdają się na nic, mrą w krainie ułudy
    To, co za dnia oszczędzą, mrok im skrycie zabiera
    Burza jedna po drugiej, wiatr napełnia ich dudy
    Ledwie jedna zamilknie, już na drugą się wzbiera

    30 maja 2019 Jan Sabiniarz

    OdpowiedzUsuń