BARANY
Po bezdrożach się wloką zbite stada baranów
Wycieńczone, nad wodą umierają z pragnienia
Domem dla nich jest miejsce, gdzie pod
drzewem przystaną
Tam, gdzie światło w gałęziach na cień mały
się zmienia
Część zostanie na zawsze, wełna miesza się
z trawą
Chudy piasek przygarnie, wiatr odmówi
pacierze
Choć ich życie nielekkie, tylko śmierć im
łaskawa
Brzoza białe ich kości w błękit liści
ubierze
Dni ich są policzone, wnet rozszarpią je
wilki
Idą po to przed siebie, by się miotać bez
celu
Wiedzą to, że ostatnim może być każdy
piknik
Skaczą sobie do oczu, to się sobą weselą
Słońce wstaje daremnie i daremnie się
kładzie
Pola kłosem obrodzą - lecz nie do ich
stodoły
Instynkt im podpowiada, dokąd droga
prowadzi
Lecz nie wyjdą na prostą - zataczając wciąż
koła
Jan Sabiniarz
Jan Sabiniarz
Gorzka i smutna prawda.... Skłania do refleksji... Coraz więcej wilków w owczych skórach i owczego pędu...
OdpowiedzUsuńDziękuję ...🌟🌟🌟🌟
...🌟🌟🌟🌟
Usuń