czwartek, 18 lipca 2019

GDZIEKOLWIEK

Jakże do twarzy bywa nam z tą ciszą
Wiem, jak, czasami, trzeba się pilnować
Temu, co wielkie, małe towarzyszy
Jak łatwo można zranić błękit słowem

Za oknem - wiosna, w głębi bez przemija
Wczoraj - świetlisty, dziś już trochę rdzawy
Szczęśliwa pora kwieciem sad okrywa
W ciebie i we mnie świt wstępuje żwawo

Cienie są takie, jakie przedtem były
Przydrożny kamień pisze światła dzieje
Pośród sitowia płynie łódką miłość
Ptak trąca szuwar, w lustrze stawu dnieje

Słońce całuje w nas serdeczne łąki
Wiew strąca rosę z drżącej pajęczyny
Czaruje liściem, gdy ku drzewu stąpam
W którym się mieszczą wszystkie w nas godziny

Wśród traw rzęsistych bielą się stokrotki
Dzisiaj, wiem, czyja dłoń je w zieleń wszyła
Wie o tym mostek oraz trzciny wiotkie
Gdziekolwiek jestem, piękno chwil odkrywam


Jan Sabiniarz

3 komentarze:

  1. Dzień dobry ,Janku,
    piękne i wzruszające są te ostatnie liryki , ale są też tak głęboko osobiste ,
    że nie poważę się na żaden komentarz , by nie zranić niechcący uczuć podmiotu lirycznego .Tak przecież:
    ..."łatwo można zranić błękit słowem".
    Miłego dnia życzę Tobie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry, Basiu
      Lato, dojrzewanie, ciepłe, gwiaździste noce
      a więc liryki, liryki, liryki -
      Dziękuję za komentarz,
      bo choć nienapisany
      a jednak komentarz.
      Basiu, pogodnego dnia
      pełnego serdeczności, uśmiechu Tobie życzę...

      Usuń
    2. "...Ja jestem Polak,a Polak jest wariat,
      a wariat to lepszy gość: liryka,liryka
      tkliwa dynamika ,
      angelologia
      i dal"
      To nie ja ,to K.I. Gałczyński😀😁😂

      Usuń