GDZIEKOLWIEK
Jakże do twarzy bywa nam z tą ciszą
Wiem, jak, czasami, trzeba się pilnować
Temu, co wielkie, małe towarzyszy
Jak łatwo można zranić błękit słowem
Za oknem - wiosna, w głębi bez przemija
Wczoraj - świetlisty, dziś już trochę rdzawy
Szczęśliwa pora kwieciem sad okrywa
W ciebie i we mnie świt wstępuje żwawo
Cienie są takie, jakie przedtem były
Przydrożny kamień pisze światła dzieje
Pośród sitowia płynie łódką miłość
Ptak trąca szuwar, w lustrze stawu dnieje
Słońce całuje w nas serdeczne łąki
Wiew strąca rosę z drżącej pajęczyny
Czaruje liściem, gdy ku drzewu stąpam
W którym się mieszczą wszystkie w nas godziny
Wśród traw rzęsistych bielą się stokrotki
Dzisiaj, wiem, czyja dłoń je w zieleń wszyła
Wie o tym mostek oraz trzciny wiotkie
Gdziekolwiek jestem, piękno chwil odkrywam
Jan Sabiniarz
Dzień dobry ,Janku,
OdpowiedzUsuńpiękne i wzruszające są te ostatnie liryki , ale są też tak głęboko osobiste ,
że nie poważę się na żaden komentarz , by nie zranić niechcący uczuć podmiotu lirycznego .Tak przecież:
..."łatwo można zranić błękit słowem".
Miłego dnia życzę Tobie...
Dzień dobry, Basiu
UsuńLato, dojrzewanie, ciepłe, gwiaździste noce
a więc liryki, liryki, liryki -
Dziękuję za komentarz,
bo choć nienapisany
a jednak komentarz.
Basiu, pogodnego dnia
pełnego serdeczności, uśmiechu Tobie życzę...
"...Ja jestem Polak,a Polak jest wariat,
Usuńa wariat to lepszy gość: liryka,liryka
tkliwa dynamika ,
angelologia
i dal"
To nie ja ,to K.I. Gałczyński😀😁😂