PORTRET
Maluję Twój portret
kredkami wyobraźni
szczebiotem wiosennego ptaka
promieniami zachwytu
lśnieniem w kropli rosy.
Ty byłaś zawsze
choć Cię dotąd nie było.
Znajduję Ciebie
w lustrze gwiazd
w rzece
która nie ma ujścia.
A przecież wiesz
że jestem wędrownym ptakiem
wiatrem, który umiera
jeśli zechcesz
zatrzymać go.
Odżywam
jeśli wzbijam
skrzydła żurawi
napędzam wiatraki
śpiewam ciszę żagli
rozpiętych
po
horyzonty
duszy
lądów i mórz.
Jestem wędrowcem
olśnionym pięknem
poznawania
Ciebie.
Przymkniętymi oczami
znajduję Ciebie
na stokach słońca
w dolinie róż.
W dłoni Twych
zaklęciu
w dotyku nieobecnym
odnajduję błogosławieństwo
ciszy
szeptu
słowa
pieśni
wysnutej
z głębi serca
z przestworów
myśli.
Zamyślam się -
co odczuwał
co mówił Bóg
gdy rzeźbił Ciebie
sam
zakochany
w Twoim pięknie.
Tak lubię
gdy strumykiem
ukrytym wśród niezapominajek
czułych i tęsknych
rozświetlasz
ciszę nocy
księżycem wonną.
Z chłopięcą radością
z miłością,
która rozchyla
płatki kwiatu
czekam
na każde
Twoje przyjście
w którym odnajduję
i
dla nas
tworzę siebie.
Wybacz
jeśli
wyznałem
zbyt dużo
albo
nie - w porę.
24 sierpnia 2019
Jan Sabiniarz
Przepiękne, emanujące ciepłem i serdecznością "poetyckie wyznanie", Janie... ... ... Życzę Tobie radosnego i dobrego dnia, bo piękny już jest... :)
OdpowiedzUsuń