ZA
SIÓDMĄ RZEKĄ
X.
Srebrzą się wody przytulone cieniem
W omszonych głazach, ciemnych rozpadliskach
Nic dla niczego nie jest tu brzemieniem
Gdzie słońce za dnia, nocą księżyc błyska
Chłód się promieni, kiedy wstaje ranek
Na szybie zaszklą tęskno czyjeś oczy
Zaszyte w sobie jeszcze śpiące ściany
Na których drzemią resztki gwiazd migotu
W ogrodzie cisza ptakiem się rozśpiewa
Rozchyli kwiaty, chłód napełni światłem
Skąpane w rosie lśnią okruszki nieba
W których odżywa to, co kiedyś zgasło
Spokój dobywa, delikatne brzmienia
To idzie ścieżką, to zaplącze w krzaki
Skrzy każdy listek, serce rozpromienia
Tu wszystko - sobą, nic nie jest jednakie
Pozostaw ściany domu strop drewniany
Światło zamknięte w lampy z kutej kraty
Wśród dziupli czerwca inny wstaje ranek
Bór nie żałuje szczęściu - swego czasu
3 czerwca 2019 Jan Sabiniarz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz