SAMOTNOŚĆ
BOGA
Jakże bolesne twe cierpienie
Gdy widzisz, co się z nami dzieje
Na szkło rozbite - twarz się zmienia
Wyzbyta wiary i nadziei
Myśl nasza do początku świata
Sięga, lecz nigdy jej nie zgłębi
Przyszłość spisuje nas na straty?-
Co widzisz sercem swym gołębim?-
Choć - niewidzialny, wiem, że jesteś
Gdy dłoń mi swą na ramię kładziesz
Tobą odżywa duszy przestrzeń
Jabłoni dar - w jesiennym sadzie
Miłość - to z niej wypływa miłosierdzie -
Jej najwierniejszym jest wcieleniem
Dobro i piękno z niej się przędzie
Twej boskiej prawdy są promieniem
Wiedziesz swe życie utajone
W ptakach i drzewach zapisane
Nie masz pałaców, ni korony
Twoim są domem ciszy ściany
Ojciec przybiera syna ciało
Którym wstępuje między ludzi
By jego słowo nim się stało
By dobro nieść i radość budzić
Każdy od ciebie czegoś pragnie
Czegoś po tobie się spodziewa
Człowiek zatraca instynkt stadny
Wielu z nas myśli, że cię nie ma -
Ty nie masz twarzy, ni imienia -
Bo w nazbyt wielu się rozmywa
Wszechświat twym boskim jest spełnieniem
To ty go krzesisz i ożywiasz
Buduję tobie domek z ciszy
Z śpiewem skowronka, z lasu wiewem
Rozjaśniasz słońcem ranka kryształ
Zapalasz gwiazdy nocy drzewem
Człowiek - pielgrzymem jest wieczności
Chociaż mu dana tylko chwila
Niech życie w nim - do bólu proste
Zgłębia, unosi i rozwija
11 czerwca 2020 Jan Sabiniarz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz