ADAGIO ZIMOWE
Zima odsłania białe swe ramiona
Iskierki słońca wśród przerębli świecą
Cisza pejzażu w twoich oczach płonie
Na płachcie śniegu ptaka cień przeleci
Drogi i ścieżki suną w dal zaspami
Nad nimi szronem pochylone drzewa
Gdy noc gwiaździsta błyśnie między nami
Wstąpi w nas spokój zimowego nieba
Adagio Bacha w sopli klawiaturze
Światło księżyca zagra ze wzruszeniem
To, które chwili i wieczności służy
Ze źródła serca bierze tęsknot brzmienie
Świętości ciszy żaden dźwięk nie spłoszy
W las bezszelestnie suną w śniegu sanie
Niebo i ziemia, drzewa są bez głosu
Nim promień ranka z łóżka nocy wstanie
5 stycznia 2020 Jan Sabiniarz
Zima odsłania białe swe ramiona
Iskierki słońca wśród przerębli świecą
Cisza pejzażu w twoich oczach płonie
Na płachcie śniegu ptaka cień przeleci
Drogi i ścieżki suną w dal zaspami
Nad nimi szronem pochylone drzewa
Gdy noc gwiaździsta błyśnie między nami
Wstąpi w nas spokój zimowego nieba
Adagio Bacha w sopli klawiaturze
Światło księżyca zagra ze wzruszeniem
To, które chwili i wieczności służy
Ze źródła serca bierze tęsknot brzmienie
Świętości ciszy żaden dźwięk nie spłoszy
W las bezszelestnie suną w śniegu sanie
Niebo i ziemia, drzewa są bez głosu
Nim promień ranka z łóżka nocy wstanie
5 stycznia 2020 Jan Sabiniarz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz