W GÓRY
Idźmy przed siebie, idźmy w góry
Nad nami las i skalne szczyty
Tutaj nie cisną żadne mury
Ujmuje przestrzeń mgłą spowita
Chłonę z miłością siklaw tęcze
Które nie mają innych znaczeń
Echem słonecznym w sercu dźwięczą
Okiem błękitu ku mnie patrzą
Potok i nad nim z drewna kładka
Żeby przejść niebo suchą stopą
W szczelinie głazu kwiatek rzadki
I radość buja wśród obłoków
Tu każdy krok jest znakiem życia
Wszystko początkiem tu i końcem
Pnę się ku graniom górskich szczytów
Wśród których wiatr i cisza dźwięczy
Szlakom nieznana tu samotność
Gdzie każda ścieżka jest natchnieniem
Wśród orlich skrzydeł, dolin wzniosłych
Gdzie dotyk spełnia się marzeniem
Biorę do ręki kryształ wody
Tej, która bije wprost ze źródła
Wypływa spod zmurszałej kłody -
Jest słowem bożym - z bożej studni
Każda jej kropla lśni jak słońce
Inny jest przez nią pryzmat życia
Jej wierność pięknu nie ma końca
W niej cały wszechświat jest ukryty
Idźmy przed siebie, idźmy w góry
Jeśli łańcuchy - to poręcze
Wewnętrzny ptak w nas srebrnopióry
Wzbija się, to na szczycie klęczy
Gdy droga staje się modlitwą
Splata się z sercem, myślą, ciałem
W niej widać nas i świata przyszłość
I głębi ducha doskonałość
28 czerwca 2020 Jan Sabiniarz
Idźmy przed siebie, idźmy w góry
Nad nami las i skalne szczyty
Tutaj nie cisną żadne mury
Ujmuje przestrzeń mgłą spowita
Chłonę z miłością siklaw tęcze
Które nie mają innych znaczeń
Echem słonecznym w sercu dźwięczą
Okiem błękitu ku mnie patrzą
Potok i nad nim z drewna kładka
Żeby przejść niebo suchą stopą
W szczelinie głazu kwiatek rzadki
I radość buja wśród obłoków
Tu każdy krok jest znakiem życia
Wszystko początkiem tu i końcem
Pnę się ku graniom górskich szczytów
Wśród których wiatr i cisza dźwięczy
Szlakom nieznana tu samotność
Gdzie każda ścieżka jest natchnieniem
Wśród orlich skrzydeł, dolin wzniosłych
Gdzie dotyk spełnia się marzeniem
Biorę do ręki kryształ wody
Tej, która bije wprost ze źródła
Wypływa spod zmurszałej kłody -
Jest słowem bożym - z bożej studni
Każda jej kropla lśni jak słońce
Inny jest przez nią pryzmat życia
Jej wierność pięknu nie ma końca
W niej cały wszechświat jest ukryty
Idźmy przed siebie, idźmy w góry
Jeśli łańcuchy - to poręcze
Wewnętrzny ptak w nas srebrnopióry
Wzbija się, to na szczycie klęczy
Gdy droga staje się modlitwą
Splata się z sercem, myślą, ciałem
W niej widać nas i świata przyszłość
I głębi ducha doskonałość
28 czerwca 2020 Jan Sabiniarz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz